Witajcie Kochani! Po miesiącu przedstawiam Wam nowy rozdział! Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Zapraszam do czytania jak i również do komentowania. Dla Was to chwila, a dla mnie to wielki zastrzyk motywacji! Teraz zostawiam Was z rozdziałem, Enjoy! :D
Pozdrawiam ;*
P.S. W zakładce ,,Bohaterowie" pojawiła się nowa postać. Zapraszam do czytania!
------------------------------------------------------------------------------------------------
Po chwili usłyszałam kilka męskich głosów i śmiech. Odwróciłam się w stronę drzwi i zobaczyłam pięciu chłopaków witających się z Paul'em. Wydawało mi się, że skądś ich kojarzę i wtedy mnie olśniło. Widziałam ich 2 lata temu na weselu wujka i cioci. Chyba nawet zamieniłam kilka słów z którymś z nich. Jak on miał na imię? Lou, chyba tak, śmieszny był.
- Dziewczyny poznajcie One Direction!- krzyknął wesoło wujek na co my spojrzałyśmy na siebie zdezorientowane.
- Hej.- powiedziałam cicho z prawie niewidocznym uśmiechem. Nie wiedziałam co mam zrobić.
Chłopcy wyglądali na tak samo zmieszanych jak my. Chyba nie wiedzieli, że my tu będziemy, z resztą podobnie jak my.
Dziewczyny również przywitały się z nimi i teraz przyszła pora, aby się przedstawić.
- To jest moja chrześnica z Polski.- wyjaśnił Paul. - Ma na imię Klaudia.- jakbym sama nie umiała mówić!
- Hej, miło mi.- uśmiechnęłam się.
- A to jej przyjaciółki.- pokazał na resztę.- Aleksandra, Weronika i Zuzanna.- serio wujku, serio?
- Hej.- przywitała się Ola.
- Miło mi.- powiedziała Weronika.
- I mnie także.- dopowiedziała Zuza z gracją poprawiając włosy.
- A to moi podopieczni.- wyjaśnił Paul.- Przedstawiam One Direction: Zayn, Liam, Louis, Harry i Niall.- uśmiechnął się.
Podaliśmy sobie dłonie. Kiedy miałam właśnie witać się z blondynem Mike zaczął wiercić się na moich rękach i wyciągać swoje rączki w kierunku chłopaka. Niall uśmiechnął się niezręcznie i wziął Małego w objęcia.
- Niall.- uśmiechnął się podając mi dłoń.
- Klaudia.- odwzajemniłam gest chłopaka.
Po przedstawieniu się wspólnie udaliśmy się do jadalni i usiedliśmy do stołu. Ciocia zrobiła naprawdę przepyszną kolację. Śmialiśmy się i rozmawialiśmy, co mnie bardzo zaskoczyło, ponieważ myślałam, że takie gwiazdy jak oni będą się zachowywać inaczej, bardziej wyniośle, czy coś w tym stylu. Pomyliłam się, na szczęście. Po kolacji przeszliśmy do salonu i rozsiedliśmy się wygodnie na kanapie i fotelach. Wujek włączył telewizor i ustawił na MTV.
- Nie Paul, błagam.- jęknął Liam.- Weź to wyłącz.
- Dlaczego?- zapytałam prędko.
- Haha, bo zaraz będzie wywiad z chłopakami.- zachichotał Paul.
- No właśnie, a ja nie chcę znów oglądać swojej gęby. Wystarczy, że widuję ją codziennie w lustrze. - dokończył Lou na co ja parsknęłam śmiechem.
- Wujku, daj spokój, przełącz.- postanowiłam patrząc jak Paul kręci głową z politowaniem.
Od kiedy ja jestem taka miła? Zapytałam siebie w duchu. W sumie, nie mam pojęcia. Może chcę się pokazać od tej lepszej strony, albo coś. Nie wierzyłam w to co właśnie pomyślałam. Zawsze pokazywałam ludziom od razu jaka jestem i że lepiej ze mną nie zadzierać, a teraz zachowuję się jak grzeczna, miła, uprzejma i ułożona dziewczynka? Coś tu jest nie tak, ale teraz nie mam zamiaru się nad tym zastanawiać, chcę po prostu miło spędzić ten wieczór. Rozsiadłam się wygodniej na fotelu biorąc do ręki kieliszek czerwonego wina i upijając mały łyk. Odstawiłam naczynie z powrotem na stolik i zaczęłam się przysłuchiwać ożywionej dyskusji moich towarzyszy. Po chwili poczułam lekkie szarpnięcie za rękę i spojrzałam w dół.
- O proszę, Mój Mały Książę.- uśmiechnęłam się biorąc Mike'a na kolana.
- Mały Książę?- powtórzył pytająco Niall.
- Tak.- odrzekłam krótko.
- Dlaczego Mały Książę?
- Bo to jest mały, śliczny książę.- wzruszyłam ramionami na co blondyn odpowiedział donośnym śmiechem.
Spojrzałam na małego.
- I co jednak u mnie najlepiej?- zaśmiałam się całując go w czoło.
Chłopczyk przeciągnął się i potarł oczka pięściami.
- Śpiący?- zapytałam na co maluszek pokiwał tylko głową.- Chodź, pójdziemy się położyć.- powiedziałam zabierając chłopczyka na ręce i kierując się do wyjścia z salonu.
- Pomogę Ci.- usłyszałam dobrze znany głos Niall'a za sobą.
Chłopak podszedł do mnie i zabrał już na wpół śpiącego chłopczyka w swoje ramiona. Uśmiechnęłam się pod nosem widząc z jaką troską to robi. Weszliśmy po schodach i udaliśmy się do pokoju Małego.
- Kochanie chcesz się jeszcze wykąpać?- zapytałam cichutko.
Chłopczyk tylko pokręcił głową. Nie dziwiłam mu się, że był zmęczony, tyle wrażeń w jednym dniu, a po za tym już prawie 21.00. Pokiwałam głową na znak, że rozumiem i zabrałam się za przebieranie chłopczyka w jego piżamę w samochodziki. Po chwili leżał już opatulony puchową kołdrą w swoim łóżku. Uśmiechnęłam się i chciałam już wychodzić z pokoju, gdy usłyszałam głos Mike'a:
- Kjałdia?
- Tak Kochanie?- zapytałam.
- A teraz będziesz już częściej?- zapytał cichutko.
- Tak, teraz będę częściej.- odpowiedziałam z uśmiechem.
- Obiecujesz?- dopytywał.
- Obiecuję.- przytaknęłam całując go w czoło i poprawiając kołdrę.- Śpij dobrze.- powiedziałam.
- Dobjanoc Kjałdia!- pisnął patrząc na mnie tymi swoimi niebieskimi oczkami.
- Dobranoc Skarbie.- uśmiechnęłam się.
- Dobjanoc Niall!- dodał radośnie.
- Dobranoc Książę.- odpowiedział Niall z szerokim uśmiechem na twarzy.
Zgasiłam światło w jego pokoju i przymknęłam drzwi.
- Kocham tego Malucha.- stwierdził blondyn, gdy schodziliśmy po schodach.
- Ja też.- przytaknęłam z uśmiechem.
Wróciliśmy do salonu i rozsiedliśmy się na kanapie. Reszta dyskutowała na temat jakiegoś filmu, który ostatnio pojawił się w kinach. Uśmiechnęłam się i włączyłam się do rozmowy. Nim się obejrzałam było już przed północą. Wino, rozmowy, śmiechy i czas szybko zleciał.
- To my się będziemy już zbierać.- stwierdziłam.
- Dajcie spokój godzina jeszcze młoda.- przekonywał wujek.
- Nie, naprawdę już pójdziemy, nie chcemy przeszkadzać, a też jesteśmy zmęczone.- dodała Zuza.
- Dobrze, ale musimy znów się umówić.- powiedziała ciocia.
- Tym razem u Nas.- zaprosiłam.
- Świetnie.- klasnęła w dłonie ciotka.
- To my też już będziemy szli.- stwierdził Liam.
- Nie, chłopaki mamy jeszcze jedną sprawę do obgadania.- powiedział Paul.
- Okey.- mruknął brązowooki.
- To my się już zbieramy.- stwierdziła Weronika.
Pożegnaliśmy się ze wszystkimi przytuleniem i buziakiem w policzek. Uśmiechnięte ruszyłyśmy w kierunku do domu.
- Klaudia nie poznaję Cię!- zagwizdała Olka.
- Czemu?- zmrużyłam oczy.
- Taka miła, grzeczna dziewczynka.- zachichotała.
- Spadaj.- szturchnęłam ją łokciem na co tylko się zaśmiała.
Po chwili byłyśmy już w domu. Udałyśmy się na górę i na korytarzu pożegnałyśmy krótkim ,,dobranoc". Weszłam do swojej sypialni i od razu ściągnęłam z stóp baleriny i zaczęłam rozpinać koszulę. W samej bieliźnie weszłam do mojej łazienki i ściągając ją weszłam pod prysznic. Ciepła woda i czekoladowy płyn delikatnie pieściły moje ciało. Umyłam starannie włosy i całe ciało i wyszłam z kabiny. Wytarłam się dokładnie puchowym ręcznikiem i owinęłam go wokół swojego ciała. Wróciłam do sypialni po piżamę i czystą bieliznę, Przebrałam się i wysuszyłam włosy. Gotowa do snu ułożyłam się w łóżku i dokładnie opatuliłam swoje ciało kołdrą. Po chwili już spałam.
Poniedziałek, 1 Lipca 2013 r.
~*Następnego dnia*~
Obudziło mnie światło wpadające do pomieszczenia przez niezasłonięte rolety. Pierwsza noc w nowym miejscu minęła mi bardzo spokojnie. Śniło mi się, że spacerowałam po parku trzymając Niall'a za rękę. To było trochę dziwne, ale to tylko sen, więc postanowiłam się tym nie przejmować. Przetarłam powieki i uśmiechnęłam się delikatnie. Wygrzebałam się z ciepłej pościeli i zerknęłam na zegarek, który wskazywał godzinę 10.00. Wcześnie jak na mnie- pomyślałam. Wciągnęłam na siebie dresy i za dużą koszulkę i udałam się do kuchni, aby przygotować śniadanie. Zrobiłam jajka na bekonie i tosty. Zaparzyłam kawę i zaczęłam jeść. Po chwili w kuchni pojawiła zaspana Ola. Uśmiechnęłam się do niej podając kubek z kawą.
- Kocham Cię!- pisnęła upijając łyk parującej cieczy.- I jeszcze śniadanko zrobiłaś.- uśmiechnęła się siadając przy blacie obok mnie i zaczęła pałaszować posiłek.
Po paru minutach w kuchni zjawiły się Weronika i Zuza. Usiadły z nami i zaczęły jeść śniadanie. Po posiłku wspólnie posprzątałyśmy i udałyśmy się do salonu. Włączyłam telewizor i ustawiłam na jakiś kanał muzyczny. Właśnie leciał teledysk One Direction do piosenki Kiss You. Nigdy nie interesowała mnie ich twórczość, ale przez ciekawość zostawiłam na tym kanale. Piosenka się skończyła i w końcu się odezwałam.
- Nieźli są.
- No racja.- odpowiedziała Zu, a Olka i Weronika tylko przytaknęły.
- Dobra nie będę tu siedzieć, idę pojeździć na desce. Ktoś chętny?- zapytałam.
- No raczej, że ja.- odpowiedziała Zuza.
- To za 20 minut na dole.- stwierdziłam wychodząc z salonu i kierując się do mojego pokoju.
Odbyłam poranną toaletę i zrobiłam makijaż. Wybrałam strój na dzisiaj i wyprostowałam włosy.
Zeszłam na dół i zabierając deskę z szafki w przedpokoju udałam się do salonu, aby poczekać na Zuzę. Brunetka pojawiła się ze swoją deską w salonie kilka minut później. Zu prezentowała się tak:
- To co idziemy?- zapytałam wstając.
- Oki.- odpowiedziała tylko.
- Zaczekajcie zrobię Wam zdjęcie, będzie na insta.- powiedziała Ola wyciągając telefon i nakierowując go na nas.
Zuza zrobiła tak zwany ,,dzióbek", a ja przymknęłam jedno oko i zrobiłam palcami prawej ręki znak ,,peace". Oczywiście wyeksponowałyśmy też nasze deskorolki. Usłyszałyśmy dźwięk migawki, a po chwili Lola odezwała się.
- Wyszło zajebiście.- klasnęła w dłonie na co Weronika zrobiła faceplam'a.
Ale Ola już taka była. Uwielbiała robić zdjęcia sobie i wszystkim w koło. Zaśmiałam się cicho i zabrałam głos.
- Dobra to my spadamy. Narka. - pomachałam.
- Paa.- usłyszałyśmy zanim zdążyłyśmy wyjść z domu.
Wkroczyłyśmy na chodnik i stanęłyśmy na deskach. Wyciągnęłam telefon i od razu usłyszałam.
- Co Ty też będziesz samojebki strzelać?- zapytała Zuza unosząc brew.
- Chyba zwariowałaś, sprawdzałam gdzie jest najbliższy skatepark. Przejedziemy przez park i będziemy na miejscu. - wyjaśniłam.
- No i zajebiście.- zachichotała.
Ruszyłyśmy przed siebie chodnikiem z dość duża prędkością na co starsze panie, które akurat się tam znajdowały krzyczały coś w naszą stronę, a my odpowiadałyśmy tylko donośnym śmiechem albo niecenzuralnymi słowami.
W końcu po przeprawie przez park dotarłyśmy do naszego celu. Ten skatepark nieźle się prezentował.
- Wow.- szepnęłam.
- No niezły jest.- dodała brunetka.
- To co pojeździmy?- zapytałam.
- No raczej.- zaśmiała się Zuza.
Wskoczyłyśmy na deskorolki i zaczęłyśmy jeździć po różnego rodzaju rampach śmiejąc się przy tym i nieźle bawiąc. Dawno nie miałyśmy okazji pobyć ze sobą, więc bardzo cieszyłam, że nadarzyła się taka okazja. Jechałyśmy właśnie przez środek trzymając się za ręce. Zuza puściła moją dłoń, a ja straciłam kontrolę nad swoim ciałem i wpadłam na kogoś.
- O Matko! Bardzo przepraszam, ja nie chciałam.- wstałam i uniosłam wzrok w górę.
Dopiero teraz zobaczyłam na kogo wpadłam, a tym ktosiem był bardzo przystojny chłopak.
- Spokojnie, nic się nie stało. - uśmiechnął się promiennie co od razu odwzajemniłam.- A tak po za tym to jestem David.- wyciągnął w moją stronę dłoń, którą od razu uścisnęłam.
- Klaudia.- powiedziałam.- A to moja przyjaciółka Zuza.- chłopak przywitał się również z moją towarzyszką.
- Zaprosiłbym Was na kawę, ale nie za bardzo jest tu gdzie się wybrać, więc może po prostu pojeździmy i pogadamy. Co Wy na to?- zaproponował.
- Czemu nie.- odezwała się Zuza.
Wspólnie jeździliśmy dobre dwie godziny, kiedy zdążyłam już dosyć dobrze poznać Davida. Wydawał się być naprawdę fajnym gościem.
- Jestem trochę głodny.- stwierdził.- Wiem, że to niewiele na takie dziewczyny jak Wy, ale w pobliżu nie ma nic innego niż budka z hamburgerami, więc czy dacie się zaprosić na burgera i frytki?- zapytał nieśmiało na co my wybuchłyśmy gromkim śmiechem.
- No jasne.- odpowiedziałyśmy chórem.
Udaliśmy się do owej budki i zamówiliśmy hamburgery i frytki. David, jak na gentelmana przystało zapłacił za nas i nawet nie chciał słyszeć protestów z naszej strony. Zjedliśmy posiłek dużo rozmawiając i śmiejąc się przy tym.
- Dziękuję bardzo, ale my już się będziemy zbierać.- stwierdziłam.
- Okey, ale obiecajcie, że jeszcze się zobaczymy.- powiedział z nadzieją.
- No jasne.- uśmiechnęłam się.
- To może wymienimy się numerami?- zapytał nieśmiało.
- Świetny pomysł.- odpowiedziałam uradowana.
Podałam chłopakowi swój telefon, a on podał mi swój. Wystukałam na klawiaturze dziewięć cyfr i oddałam urządzenie właścicielowi. Chłopak zrobił tak samo. Zapisałam kontakt i zablokowałam urządzenie chowając je do kieszeni.
Pożegnałyśmy się z chłopakiem buziakiem w policzek i przytuleniem. Machając mu wskoczyłyśmy na deski i ruszyłyśmy w drogę powrotną. Po kilkunastu minutach znajdowałyśmy się pod domem.
Zeszłam z deski i udałam się do drzwi. Zuza zrobiła to samo i już po chwili znajdowałyśmy się w środku.
- Hej!- krzyknęłam ściągając buty.
- Siemaneczko!- odpowiedziała Ola z kuchni.
Ściągnęłam buty i podążyłam do kuchni za pięknym zapachem.
- Mmmm, obiadek.- zaśmiałam się.
- Umyjcie ręce i jemy.- zarządziła Weronika.
Posłusznie wykonałyśmy jej polecenie. Po chwili siedziałyśmy przy stole jedząc przygotowany przez blondynkę obiad. Po posiłku posprzątałyśmy i umyłyśmy naczynia. Usiadłyśmy w salonie na kanapie i zaczęłyśmy rozmawiać. Nagle napadła mnie wielka ochota na papierosa, więc udałam się do półki i zabrałam stamtąd fajki oraz zapalniczkę. Nie mówiąc nic dziewczynom wyszłam na taras, a potem udałam się do ogrodu. Usiadłam na wielkiej, drewnianej huśtawce i odpaliłam papierosa. Przymknęłam powieki i uśmiechnęłam się delikatnie, czując ciepło słońca na mojej twarzy. Zaciągnęłam się dymem i zaczęłam się bujać. Wiatr lekko rozwiewał moje włosy, a ja miałam wreszcie chwilę, aby pomyśleć. Jestem w Londynie dopiero od wczoraj, nie zdążyłam nawet wypakować wszystkich swoich rzeczy, a już tyle się wydarzyło. Poznałam nowych ludzi i muszę przyznać, że bardzo się z tego cieszę. Mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa? Nie mam co do tego pewności, ale czuję w środku coś takiego, coś czego nie czułam od bardzo dawna i może to szczęście będzie trwało tylko chwilę, ale fajne znów czuć takie przyjemne ciepło w środku. Skończyłam moje rozmyślania i zgasiłam niedopałek następnie kierując się z nim na taras, aby go wyrzucić. Weszłam do środka i zauważyłam, że dziewczyn już tam nie ma. Jakoś nie za bardzo chciałam się dowiadywać, gdzie się aktualnie znajdują, więc wyszłam z pomieszczenia i udałam się do swojego pokoju, aby w końcu wypakować resztę swoich rzeczy. Po około godzinie wszystko znajdowało się na swoim miejscu. Uśmiechnęłam się, widząc ład jaki teraz panuje w pomieszczeniu. Zabrałam laptopa z biurka i położyłam się na łóżku. Zalogowałam się na wszystkie portale społecznościowe i zauważyłam że na TT i Ig mam pięciu nowych obserwatorów. Uśmiechnęłam się widząc kto to i też ich zaobserwowałam. Po chwili wyłączyłam laptopa, ponieważ w internecie nie działo się nic ciekawego. W telefonie weszłam na kontakty i kliknęłam napis David. Przyglądałam się uważnie numerowi chłopaka i nagle mnie olśniło. Zerwałam się z łóżka i pędem pobiegłam na biurka, na którym leżał mój notes z ważnymi informacjami i tym podobnymi. Odnalazłam małą karteczkę, którą dostałam od Kuby i porównałam numery telefonów. To był ten sam numer! Czyli David ze skateparku i David Williamson to jedna i ta sama osoba. No cholera!- przeklęłam w myślach. No nieźle, czyli nie był wcale taki święty jak się wydawał. Westchnęłam głośno i przeczesałam włosy ręką. Schowałam kartkę do notesu i odłożyłam go na miejsce. To samo zrobiłam z laptopem. Komórkę rzuciłam na pościel, a po chwili ja ległam obok. Co mam zrobić z tą wiadomością? Myślałam, że będę miała normalnego znajomego, ale jednak się myliłam. Ale cóż, sama nie jestem lepsza, więc nie mam prawa go oceniać. Teraz przynajmniej wiem, kim on jest i jaki jest.
Po kilku minutach rozmyślań wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Skierowałam swoje kroki do salonu, gdzie siedziały dziewczyny.
- Nudno mi.- stwierdziłam beznamiętnie rozsiadając się na kanapie.
- A która godzina?- zagadnęła Weronika.
- 16.23.- odpowiedziała jej Ola patrząc na zegarek zawieszony na jej nadgarstku.
- To może pozwiedzamy?- rzuciła pomysł Werczi.
- Przecież już tyle razy byłyśmy w Londynie.- odparła znudzona Zuza.
- Ale tylko na wyścigach, albo na imprezach, a nie zwiedzać, dlatego uważam, że to dobry pomysł.- stwierdziła Ola.
- No okey.- mruknęła Zu.
- Ale same?- zapytałam.
- Trochę kijowo, ale na pewno nie mam ochoty spędzać wieczoru z Kevin'em, ani nikim z bandy, także oni na wstępie odpadają.- odparła stanowczo Weronika.
- To chyba nici z naszego wyjścia.- stwierdziła smutno Ola.
- Czekajcie, mam pewien pomysł, ale muszę gdzieś zadzwonić. - odparłam i nie czekając na odpowiedź moich towarzyszek udałam się do kuchni, aby spokojnie porozmawiać.
Wybrałam numer i czekałam na połączenie. Po kilku sygnałach usłyszałam w słuchawce dobrze mi znany męski głos.
- Hej Klaudia.
- Cześć Wujku!- odpowiedziałam radośnie.
- Coś się stało?- zapytał.
- Nie, po prostu mam sprawę.- objaśniłam.
- Jaką?
- Chciałam zapytać czy chłopcy mają dzisiaj wolny dzień.
- Tak, dziś tak, a coś się stało?- zapytał.
- Po prostu chciałyśmy pozwiedzać Londyn, ale same nie za bardzo chcemy.- wyjaśniłam.
- I chcecie żeby Wam towarzyszyli?- dopytał.
- Tak o to nam chodzi, więc może dasz mi numer któregoś z nich? Na przykład Niall'a.
- Uuuuu, Niall'a.- zachichotał Paul.
- Wujku!- pisnęłam na co on zaśmiał się głośno.
- Dobra, wyślę Ci jego numer sms-em.- odpowiedział.
- Dziękuję.- odpowiedziałam uradowana.- To cześć.
- Hej, nie tak prędko, Clodagh pytała kiedy znowu wpadniecie.
- Może jutro.- wzruszyłam ramionami.
- Dobrze, to do zobaczenia.- powiedział.
- Paa.- odsunęłam telefon od twarzy i nacisnęłam przycisk kończący połączenie.
Po chwili dostałam sms-a z numerem telefonu blondyna i wybrałam go. Po kilku sygnałach usłyszałam lekko zachrypnięty głos chłopaka w słuchawce.
- Halo?
- Hej, z tej strony Klaudia. Poznaliśmy się wczoraj u Paul'a.- wyjaśniłam.
- No hej, coś się stało?- zapytał.
- Nie po prostu chciałam zapytać...- zacięłam się.- Chciałam zapytać czy nie chcielibyście nam towarzyszyć w zwiedzaniu Londynu bo...- znów się zacięłam na co usłyszałam w słuchawce głośny śmiech Irlandczyka.
- Jasne, czemu nie. Nie stresuj się tak.- zachichotał.
- Niall!- pisnęłam.- Po prostu chcę być miła.- fuknęłam z udawanym oburzeniem na co znów usłyszałam donośny śmiech.
- Dobra, spokojnie to gdzie i o której?- zapytał.
- Za pół godziny u nas?- zaproponowałam.
- Jasne, będziemy.
- To do zobaczenia.- zaśmiałam się.
Rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni. Udałam się z powrotem do salonu i od razu oznajmiłam.
- Dobra zbierajcie się, jesteśmy umówione za pół godziny.
- Z kim?- zapytały chórem.
- Niespodzianka.- klasnęłam w dłonie.
- Dobra.- mruknęła Ola na co Weronika tylko przytaknęła.
Dziewczyny wyszły się przygotować, a ja udałam się do łazienki, aby poprawić włosy i makijaż. Potem odwiedziłam jeszcze mój pokój i zabrałam lustrzankę, ponieważ stwierdziłam, że fajnie byłoby mieć jakieś zdjęcia. Gotowa zeszłam na dół i zabierając z półki w salonie papierosy udałam się na taras, aby zapalić. Po chwili wróciłam do salonu i rozsiadłam się wygodnie na kanapie. Spojrzałam na zegar zawieszony na ścianie i stwierdziłam, że zostało nam jeszcze tylko kilka minut do przyjścia chłopaków. W tym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć drzwi i zastałam w nich ową piątkę. Uśmiechnęłam się i zaprosiłam ich do środka.
- Napijecie się czegoś?- zapytałam.
- Nie, dzięki.- odpowiedzieli prawie równocześnie.
- W takim razie zapraszam do salonu, bo musimy poczekać jeszcze na te księżniczki.- wywróciłam oczami na co usłyszałam donośny śmiech chłopaków.
- Ja mam pytanie.- zaczął Niall.- Skąd Ty masz mój numer?- zapytał unosząc brew.
- Wujek Paul.- zaśmiałam się.
- To wszystko wyjaśnia.- zamyślił się blondyn.
Po chwili w salonie pojawiła się Zuza, która była ubrana w to co wcześniej, tylko teraz zamiast prostych miała pokręcone włosy. Przywitała się z chłopakami i usiadła obok mnie na kanapie. Zaraz po nie w salonie pojawiły się Weronika i Olka. One w odróżnieniu od nas ubrały się bardzo dziewczęco i delikatnie.
Ola wyglądała tak:
Weronika natomiast tak:
-To co idziemy?- zapytałam.
- Idziemy.- odparli chórem.
- Tylko weźcie sobie jakąś kurtkę czy coś, bo wieczory w Londynie czasami są zimne.- powiedział Li. Już wczoraj zauważyłam, że on jest najbardziej ogarnięty z tej całej bandy.
Posłusznie wykonałyśmy jego polecenie i po chwili każda z nas trzymała w ręce czarną, skórzaną kurtkę.
- WOW, wy tak wszystkie w tych kurtkach?- zapytał zdziwiony Zayn.
- Tak wyszło.- wzruszyła ramionami Zuza.
- Jak mafia.- zaśmiał się Lou na co i my wybuchnęliśmy gromkim śmiechem.
Wyszliśmy z domu, a ja następnie zamknęłam go na klucz.
- To w drogę!- krzyknął uradowany Harry na co my tylko zaśmialiśmy się.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz