Wybaczcie moją bardzo długą nieobecność. Nie będę się tłumaczyć, ponieważ wiem, że zawaliłam. Nie obiecuję, że rozdziały będą pojawiać się regularnie, ale postaram się pisać częściej. Teraz zostawiam Was z nowiutkim rozdziałem i zapraszam do czytania oraz komentowania! ;) :*
______________________________________________________________________________
Już po chwili znajdowaliśmy na ulicy przed naszym domem. Zdążyłam wyciągnąć już aparat i zrobić kilka kompromitujących zdjęć. Zaśmiałam się oglądając minę Oli na jednym z nich. W tym momencie poczułam wibracje w kieszeni spodni i usłyszałam dźwięk zwiastujący nadchodzące połączenie. Niechętnie wyciągnęłam komórkę z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. Kurwa! Przeklęłam w myślach widząc kto dzwoni. Kevin. Ten to ma wyczucie czasu. Przygryzłam dolną wargę i odrzuciłam połączenie co spotkało się z dużym zainteresowaniem reszty.
- Dlaczego nie odebrałaś?- zapytał Lou.
- Operator, na pewno mają znowu dla mnie jakąś świetną promocję, bez której na pewno nie przeżyję.- skłamałam prychając.
Wszyscy zaśmiali się, czyli zadziałało. Tak, kłamanie było zdecydowanie jedną z moich mocnych stron.
- To co zwiedzamy najpierw?- zagadnęła Weronika, aby zmienić temat.
Jako jedyna jakie imię widniało na wyświetlaczu telefonu, ponieważ szła obok mnie.
- Niespodzianka.- pisnął Niall na co ja zrobiłam młynek oczami.
Czasami wydawał się taki dziecinny, co z jednej strony było wkurzające, ale z drugiej nawet słodkie. Pokręciłam głową z uśmiechem i postanowiłam sobie odpuścić te przemyślenia.
Ruszyliśmy żwawym krokiem do centrum. Na szczęście Smith nie chciał się już ze mną kontaktować. Po kilkunastu minutach znaleźliśmy się przy wejściu do Hyde Parku. Było bardzo ciepło i świeciło słońce, więc był to najlepszy czas, aby pochodzić po parku.
Sam park był po prostu cudny. Zrobiłam mnóstwo zdjęć.
Znaleźliśmy się przy fontannie i Niall zaproponował mi wspólne zdjęcie. Podałam Lou lustrzankę i ustawiłam się do zdjęcia. Jednak Niall zdecydował się zmienić nasze ustawienie. Chłopak stanął za mną obejmując mnie w talii i kładąc głowę na moim ramieniu. Bardzo mnie to zaskoczyło, ponieważ znamy się bardzo krótko, ale nie miałam zamiaru protestować.
- Wyglądacie jak para!- wykrzyknął radośnie Harry.
Gdyby moje oczy były karabinami maszynowymi Loczek już by nie żył. Wszyscy wybuchli gromkim śmiechem na co i ja się zaśmiałam. Wróciliśmy do poprzedniej czynności i po chwili usłyszeliśmy dźwięk migawki. Zrobiliśmy jeszcze kilka zdjęć wszyscy razem, a następnie udaliśmy się do kolejnego punktu naszej wycieczki, którym okazał się Pałac Buckingham.
Znów zrobiliśmy dużo zdjęć i ruszyliśmy dalej. Po drodze zatrzymaliśmy się w kilku sklepach z ubraniami, ponieważ bardzo chciałyśmy sobie coś kupić. Kiedy dotarliśmy pod Big Ben zaczęło się ściemniać.
Zobaczyliśmy szybko cały budynek i udaliśmy się na London Eye. Wyglądało pięknie.
Na szczęście nie było dużej kolejki po bilety i już po chwili siedzieliśmy w kapsule, która powoli wznosiła się do góry. Czułam się znów jak mała dziewczynka, która dopiero co poznaje świat. Wstałam i udałam się do szyby. Widok był nieziemski.
Stałam i patrzyłam na krajobraz rysujący się przede mną, kiedy poczułam ciepło czyjegoś ciała tuż przy moim. Odwróciłam się delikatnie i zobaczyłam Niall'a. Chłopak uśmiechnął się i zarzucił swoje silne ręce na moje ramiona. Poczułam przyjemne ciepło w środku. Po chwili obok nas pojawiła się reszta i w takiej oto pozycji dojechaliśmy do końca. Wyszłam z kapsuły ze smutną miną, ponieważ kochałam takie rzeczy, a teraz to był już koniec.
- Co się stało?- zapytał opiekuńczo blondyn.
- Chciałabym tak jeszcze pojeździć.- westchnęłam.
- Obiecuję, że jeszcze nie raz Cię tu zabiorę.- zapewnił z pocieszającym uśmiechem i zarzucił rękę na moje plecy.
- Dziękuję.- odpowiedziałam i spaliłam kompletnego buraka.
Zachowałam się jak jakieś dziecko. O Matko, co on sobie teraz o mnie pomyślał? Te myśli zaprzątały moją głowę, aż nie dotarliśmy do małej pizzerii.
- My stawiamy!- krzyknęła Ola na co my tylko przytaknęłyśmy.
Chłopcy z trudem zgodzili się na naszą propozycję. Zamówiliśmy pizzę i czekaliśmy na zamówienie śmiejąc się i rozmawiając. Zjedliśmy posiłek, uregulowaliśmy rachunek i ruszyliśmy w stronę domu. Zarzuciłam kurtkę na ramiona i postanowiłam, że wstąpię do sklepu pa papierosy, bo zostało mi tylko kilka. Dziewczyny weszły ze mną i kupiły piwo.
- Zamkną Was za to! -krzyknął ze śmiechem Lou na widząc nasze zapasy.
Zaśmiałyśmy się tylko w odpowiedzi i powędrowaliśmy w kierunku parku, przez który można było szybciej dostać się na nasze osiedle. Usiedliśmy na ławce i poczęstowałyśmy chłopaków piwem. Upiłam łyk gorzkiej cieczy i odpaliłam papierosa. Zaciągnęłam się i odchyliłam głowę do tyłu. Z mojego transu wyrwał mnie czyjś głos.
- Poczęstujesz?
Spojrzałam w bok i ujrzałam wyczekującą twarz Zayn'a.
- Jasne.- skinęłam podając mu papierosy i zapalniczkę.
Chłopak wyciągnął zgrabnie jedną fajkę i odpalił ją. Wyglądał przy tym tak perfekcyjnie, seksownie. Przygryzłam dolną wargę i przymknęłam powieki. Cholera, muszę przyznać, że był naprawdę niezły.
- Dzięki.- usłyszałam po chwili i otrzymałam z powrotem moje własności.
Skinęłam tylko głową w odpowiedzi i dokończyłam papierosa. Zgasiłam niedopałek i wyrzuciłam go na ziemię. Wróciłam myślami na ziemię i sącząc piwo przysłuchiwałam się ożywionej rozmowie moich towarzyszy. Po około godzinie stwierdziliśmy, że pora wracać. Chłopcy odprowadzili nas pod sam dom. Pożegnaliśmy się przytulasem i buziakiem w policzek. Gdy tylko zamknęłam drzwi ściągnęłam ze stóp buty i powolnym krokiem udałam się do kuchni. Nalałam sobie szklankę soku i wypiłam ją duszkiem. Dochodziła 22.00. To był męczący dzień - stwierdziłam w myślach. Doczłapałam do lodówki i wyciągnęłam z niej butelkę piwa. Przeszłam przez salon zabierając ze sobą moją e-fajkę i udałam się do ogrodu. Usiadłam na dużej, drewnianej huśtawce, oparłam się wygodnie i zamknęłam oczy. Musiałam pomyśleć.
~* Perspektywa Aleksandry *~
Z trudem dotarłam do mojego pokoju. Byłam wykończona. Rzuciłam się na łóżko i zatonęłam w cudownie miękkiej pościeli. Mruknęłam przeciągle i wstałam z łóżka w poszukiwaniu mojego pamiętnika. Nagle poczułam ogromną potrzebę pisania w nim. Otworzyłam zeszyt i zaczęłam:
Poniedziałek, 1 Lipca 2013 r.
Kochany pamiętniczku!
Na początku chciałabym Cię serdecznie przeprosić, że nie pisałam wczoraj, ale byłam wykończona. Przyleciałyśmy około południa, rozpakowałam się, a potem jeszcze wujek Klaudii zaprosił nas na kolację i siedzieliśmy tam do północy! A przy okazji poznałam kogoś nowego... One Direction! Ty też nie skaczesz z radości i podniecenia na te dwa słowa? To tak jak ja. Jednak jestem chyba jedyna z naszej czwórki, bo dziewczyny mają chyba szał macicy na tą piątkę. Nie mówię, że są źli czy jacyś tam brzydcy, ale bez przesady. Ode mnie dostali już określenie: pedałki. W sumie nie wiem dlaczego tak, ale jakoś to słowo uczepiło się mojego umysłu i nie chce z niego wyjść. A wracając do owej piątki są nawet interesujący. Szczególnie jeden, Zayn. Całkiem przyjemna zlepka liter, Zayn. Hmm.... Ciekawe jakby brzmiało jego imię, gdybym krzyczała je w środku nocy dochodząc i zostawiając czerwone ślady na jego plecach... Może kiedyś to sprawdzę... Może niedługo... Co ja gadam?! Na pewno niedługo. Nie, nic nie sugeruję, ale chciałabym go zobaczyć nagiego w moim łóżku. Ale Klaudia... Ona patrzyła na niego TYM wzrokiem. Tym samym, który mówi będziesz mój, a ja chciałabym go dla siebie i tylko dla siebie. Może nie na zawsze, ale przynajmniej na jakiś czas... Kończę na dzisiaj, bo jestem padnięta. Do napisania!
Odłożyłam zeszyt na biurko i zabierając piżamę udałam się do łazienki. Wzięłam szybki, ciepły prysznic i już po chwili wychodziłam z kabiny. Wytarłam dokładnie swoje ciało i ubrałam swoją koszulę nocną. Włosy rozczesałam i wysuszyłam. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół.
~*Perspektywa Klaudii*~
Siedziałam na huśtawce już dobre pół godziny. W mojej głowie kłębiło się od różnych myśli, a ja po prostu potrzebowałam czasu, żeby sobie to wszystko jakoś poukładać. Odpaliłam kolejnego papierosa i przymknęłam oczy. Po chwili rozkoszowania się smolistą przyjemnością przysiadła się do mnie Weronika. Uśmiechnęła się do mnie biorąc paczkę z papierosami i zapalniczkę. Zapaliła jednego i odrzuciła głowę w tył, podobnie jak ja przed chwilą. Odwróciłam wzrok od dziewczyny i kolejny raz zaciągnęłam się dymem. Dokończyłam fajkę i wrzuciłam niedopałek do popielniczki stojącej na moich kolanach.
- Co zamierasz zrobić?- usłyszałam głos przyjaciółki i poczułam jej przenikliwe spojrzenie na moim ciele.
- Z?- zapytałam nie bardzo wiedząc o co chodzi.
- Z Kevinem, wyścigami, Niall'em...- dziewczyna wyliczała dalej, ale mój umysł zatrzymał się przy imieniu Irlandczyka uważnie rozważając o co mogło chodzić blondynce, kiedy umieszczała go na tej liście. - Czy Ty mnie w ogóle słuchasz?!- jej podniesiony głos wyrwał mnie z zamyślenia.
- Tak, tak.- skinęłam energicznie głową, starając się aby mi uwierzyła.
- To o czym mówiłam?- zapytała unosząc do góry jedną brew.
- Eeee...- zacięłam się.
- Nie wysilaj się.- prychnęła. - Powtórzę jeszcze raz, ale teraz słuchaj bo inaczej nie wiem co Ci zrobię.
- Dobrze, dobrze.- zachichotałam.
- Więc...- zaczęła.- Co masz zamiar z tym wszystkim zrobić? Chodzi mi o wyścigi Kevina, Niall'a...
- Czekaj, czekaj...-znów jej przerwałam.- Nie czaję o co Ci chodzi z tym Niall'em,
- Ty tego serio nie widzisz?- zapytała na co ja uniosłam tylko uniosłam brwi.- Ty mu się podobasz.- dokończyła na co ja wybuchłam gromkim śmiechem.
- Hahaha, serio?- wykrztusiłam po przez śmiech na co dostałam od Weroniki kuksańca w żebra.
- Ogarnij się! To nie jest śmieszne!- podniosła głos.
- No właśnie jest. Dobrze wiesz, że ja się z grzecznymi chłopcami nie zadaję.- teraz obie wybuchłyśmy śmiechem.
- Co Wam tak do śmiechu?- zapytała Ola wychodząca z domu.
- Bo Klaudia nie zadaje się z grzecznymi chłopcami.- prychnęła Weronika.
- To akurat fakt, ale z czego tu się śmiać?- zapytała brunetka.
- Ta blond idiotka twierdzi, że podobam się Niall'owi. - fuknęłam.
- Bo to prawda.- wzruszyła ramionami Ola.
- O czym ta rozmowa?- zapytała Zuza dosiadając się do nas.
- O podbojach miłosnych naszej drogiej Klaudii.- zaśmiała się.
- Daj spokój.- prychnęłam.
- A dokładniej? Chodzi o Niall'a?- dopytywała Zu.
- Co Wy wszystkie z nim macie?!- niemalże krzyknęłam.
- Widać że między Wami coś jest.- wzruszyła ramionami Zuzanna.
- To chyba tylko Wy to widzicie.- stwierdziłam z przekąsem.
Chociaż prawda była zupełnie inna. W towarzystwie Irlandczyka od pierwszych chwil czułam się jakoś inaczej. Nie tak jak z Kevin'em czy jakimkolwiek innym chłopakiem. Bo przecież kiedy ja się ostatni raz rumieniłam w towarzystwie chłopaka czy chichotałam jak jakaś nastolatka. Nie licząc Niall'a chyba nigdy. Ewentualnie działo się tak w towarzystwie Kevin'a, ale tylko kiedy zostawaliśmy sami. Działo się ze mną coś dziwnego, chociaż znam tego chłopaka raptem dwa dni. Odrzuciłam od siebie te myśli wracając na ziemię do przyjaciółek, które już dawno zmieniły temat.
Wsłuchałam się w rozmowę i co jakiś czas wtrącałam do konwersacji swoje trzy grosze. Myślami byłam jednak daleko stąd. Moje rozmyślania przerwał dźwięk mojego telefonu zwiastujący nową wiadomość. Odblokowałam telefon i kliknęłam w wiadomość, a to co tam zobaczyłam zszokowało mnie.
- Co jest?- zapytały niemalże chórem. Nic nie odpowiadając pokazałam im wiadomość.
Ich miny wyrażały to samo co moje słowa.
- Skąd on wie?- zapytała Weronika a ja tylko wzruszyłam ramionami, bo naprawdę nie wiedziałam skąd mógł się dowiedzieć.
- To co teraz?- zapytała Zuza.
Nie miałam pojęcia, ale jednak w pewnym momencie zaświtała mi myśl.
- Pojadę do niego.
- Ocipiałaś?!- wrzasnęła Olka.
- Nie, to dobry pomysł.- stwierdziła Weronika.- Wszystkie dobrze wiemy, że nadal masz na niego wpływ.
- Czyli rundka do Wonderland?- zapytała Zuza.
- Zdecydowanie. Wy pokręcicie się po klubie, a ja z nim pogadam.- zarządziłam.
- To wbij się w jakąś krótką kieckę.- poradziła mi Ola.
- Dobry pomysł. stwierdziłam.- To idziemy się szykować.- powiedziałam wstając z huśtawki i zbierając wszystko.
W moje ślady podążyły dziewczyny. Już po chwili znajdowałam się pod prysznicem. Był on krótki i orzeźwiający. Następnie szybko wybrałam bardzo wyzywający strój.
Zrobiłam makijaż, a następnie wysuszyłam i pokręciłam włosy. Gotowa zeszłam na dół. Usiadłam w salonie na kanapie i spojrzałam na zegar zawieszony na ścianie, Wskazywał on 23.10. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu zwiastujący nową wiadomość. Modliłam się, aby nie była od Kevin'a. Odblokowałam urządzenie i zobaczyłam wiadomość. Uśmiechnęłam się i odpisałam.
Po chwili w pomieszczeniu pojawiły się dziewczyny.
- To jedziemy?- zagadnęła Zuza. Zignorowałam jej pytanie i zadałam swoje.
- Wyglądam jak dziwka?
Wszystkie spojrzały na siebie i wybuchły śmiechem.
- Po pierwsze od kiedy się tym przejmujesz? A po drugie jeśli już to luksusowa prostytutka. - zaśmiała się Weronika na co ja też wybuchłam śmiechem.
- Dobra zbierajmy się.- zarządziła Olka.- Już dzwonię po taksówkę,
- Ja już dzwoniłam. Zaraz powinna być. - powiedziała Weronika na co my skinęłyśmy głowami.
Ubrałam moją skórzaną kurtkę i zabrałam telefon, papierosy, dokumenty oraz portfel i byłam gotowa. Wsiadłyśmy do taxi i po kilkunastu minutach byłyśmy na miejscu. Przed klubem jak zawsze był tłum. Nawet nie miałyśmy zamiaru się tam przepychać i od razu udałyśmy się do tylnego wejścia. Tam nie było nikogo. Weszłyśmy na zaplecze i przywitałyśmy się ze starymi znajomymi.
- Kevin w biurze?- zapytałam. W odpowiedzi dostałam tylko prawie równoczesne skinienia głową.
Odetchnęłam głęboko i podążyłam na górę schodami, które prowadziły do biura bruneta. Poprawiłam włosy i zapukałam do drzwi. Po krótkiej chwili usłyszałam głośne ,,proszę".
Weszłam do pomieszczenia, a chłopak nadal był pogrążony w papierach. Odchrząknęłam głośno i dopiero wtedy jego wzrok spoczął na mnie.
- Klaudia?- zapytał z niedowierzaniem.
- We własnej osobie. - uśmiechnęłam się.
Nim zdążyłam coś jeszcze powiedzieć chłopak podbiegł do mnie i porwał mnie w ramiona. Myślałam, że będzie wściekły, ale wcale nie przeszkadzało mi, że jest inaczej.
- Nie jesteś zły?- zapytałam, gdy wreszcie mnie puścił.
- Byłem, ale zrozumiałem, że nie chcesz cały czas uczestniczyć w tych wyścigach i w ogóle. Przepraszam, za tego sms'a też. - wyjaśnił.
- Nic się nie stało. Rozumiem Twoje zdenerwowanie. Okłamałam Cię przecież.- odpowiedziałam.
- Jest okey.- uśmiechnął się pogodnie i przyciągnął mnie do uścisku. Takiego go lubiłam, kochanego i wyrozumiałego.
Chłopak odsunął się ode mnie na kilka centymetrów i spojrzał mi w oczy. A wtedy stało się coś czego się nie spodziewałam. Pocałował mnie, a ja odwzajemniłam ten pocałunek. Na początku był on delikatny i czuły, ale po chwili zmienił się w coś dzikiego i namiętnego. Brunet pchnął mnie do tyłu, tak że oparłam się pupą o jego biurko. Odchyliłam głowę do tyłu, a Kevin zaczął całować mnie po szyi. Jego ręce z moich bioder zjechały na pośladki. Z jednej strony mi się to cholernie podobało, a z drugiej chciałam to przerwać nim zajdzie za daleko. Chłopak podniósł mnie i posadził na biurku. Po chwili moja kurtka wraz z koszulką leżały na podłodze. Nie chcąc być mu dłużna ściągnęłam z jego ramion dopasowany, czarny T-shirt. Kiedy Kevin zaczął odpinać mój gorset dotarło do mnie co robię. Szybko odepchnęłam go od siebie i odetchnęłam głęboko.
- To nie miało prawa się wydarzyć.- zaczęłam mamrotać pod nosem.
- Co się stało?- zapytał brunet nie bardzo wiedząc o co chodzi.
- My nie możemy. Jesteśmy przyjaciółmi.
- Klaudia, oboje jesteśmy dorośli i oboje tego chcemy.- uspokajał mnie.
- Nie! Nie rozumiesz, że my już nie jesteśmy razem i ja nie jestem dziwką, żeby bawić się w takie rzeczy.- krzyknęłam.
Pośpiesznie pozbieram z podłogi moje rzeczy i ubrałam je, Kevin patrzył na mnie z osłupieniem. Nie miałam już nawet ochoty z nim rozmawiać. W tym momencie zadzwonił mój telefon. Nie patrząc nawet kto dzwoni odebrałam.
- Hej tu Niall...
- Niall?- zdziwiłam się. - Coś się stało?
- Nie, po prostu chciałem pogadać.
- Kurcze, nie mogę teraz za bardzo rozmawiać. Zadzwonię później, dobrze?- zapytałam.
- Jasne, nie ma sprawy. To do usłyszenia!
- Paa.- pożegnałam się i zakończyłam połączenie.
- Co to za Niall?- zapytał arogancko i z nutą pretensji w głosie Kevin.
- Nie twoja sprawa.- warknęłam.
- Dobra nie wkurzaj się. Zapomnijmy o tym co się wydarzyło i chodźmy się bawić.- uśmiechnął się ubierając koszulkę.
- W porządku. - odwzajemniłam uśmiech.
Kevin, jak przystało na gentelamana przepuścił mnie w drzwiach, gdy wychodziliśmy z jego biura. Zeszliśmy na salę, gdzie dziewczyny bawiły się w towarzystwie nieznajomych przystojniaków.
- To może po shocie?- zapytał Kevin.
- Czemu nie!- zaśmiałam się.
Usiedliśmy przy barze i wypiliśmy kilka kolejek. Potem poszliśmy się bawić. Kilka godzin później byłam już nieźle wstawiona, ale nie miałam zamiaru kończyć zabawy. Tym razem zamówiłam podwójną whiskey i popijałam ją rozmawiając z Weroniką. Około 4.00 nad ranem byłam już pijana, tak jak reszta, więc stwierdziłyśmy, że lepiej iść do domu. Zamówiłyśmy taksówkę i po 20 minutach byłyśmy pod domem. Wtedy mnie olśniło i przypomniałam sobie o Niall'u. Odpaliłam papierosa i stwierdziłam, że zadzwonię do niego. Wybrałam numer i czekałam aż odbierze. Niestety nie odebrał. Zadzwoniłam, więc drugi i trzeci raz. Nawet się nie spostrzegłam kiedy znalazłam się koło domu mojego wujka. Niall odebrał dopiero za czwartym razem.
- Halo?- powiedział zaspanym głosem.
- Śpisz?- zapytałam głupio.
- Spałem.- stwierdził z przekąsem.
- Bo wiesz... ja chciałabym Cieee- i tu złapała mnie pijacka czkawka- przeprosić, że nie zadzwoniłam. Tak bardzo bardzo Cię przepraszam.- mamrotałam.
- Piłaś coś?- zapytał od razu.
- Troszeszkę.- plątał mi się język.
- Właśnie słyszę jakie troszeczkę. Gdzie Ty jesteś?- zapytał.
- Na przeciwko domu wujka a coo?- zaśmiałam się.
- Nigdzie się stamtąd nie ruszaj.- zarządził i zakończył połączenie.
Nagle wszystko zaczęło się wydawać bardzo śmieszne. Stałam na środku ulicy i suszyłam zęby sama do siebie. W pewnym momencie z furtki domu, pod którym stałam wyłoniła się postać. Za cholerę nie wiedziałam kto to, a on zbliżał się do mnie mamrocząc coś pod nosem.
- Boże jak Ty wyglądasz!- załamał się, gdy mnie zobaczył i wtedy poznałam kim jest owa postać. To był Niall. Miał na sobie dresy i bluzę z kapturem.
- Najlereek!- zachichotałam.
- Klaudia Ty jesteś kompletnie pijana.- powiedział jedną ręką obejmując mnie w talii, abym się nie przewróciła.
- Ale gźie Ty mnie prowadzisz?- mamrotałam.
- W bezpieczne miejsce.- odparł krótko.
- Ale mama mi nie pozwala wychodzić nigdzie z nieznajomymi.- chichotałam.
Chłopak nic nie odpowiedział tylko wprowadził mnie na posesję, z której wychodził. Kiedy wchodziliśmy do domu przycisnął mi palec do ust, żebym była cicho. Zaprowadził mnie po schodach na górę, chyba do swojego pokoju i posadził na łóżku. Nagle mój nastrój zamienił się ze roześmianego w płaczliwy.
- Co się dzieje?- zapytał szybko Niall.
- Bo mama...- zaszlochałam- jak byłam mała to chciałam kotka a ona- pociągnęłam nosem- a ona nie chciała mi kupić tego kotka, a ja tak bardzo chciałam kotkaaa- łkałam i czkałam na zmianę.
Blondyn śmiał się ze mnie tak mocno, że aż łzy pojawiły się w kącikach jego oczu.
- Chyba będę żygać.- stwierdziłam po chwili zatykając usta. Mina Niall'a była bezcenna. - A nie, jednak nie.- zaśmiałam się.
- To może ja ci zaparzę jakąś miętę czy coś.- stwierdził Niall i pomaszerował na dół.
A ja rzuciłam się na jego miękką i jeszcze ciepłą pościel, która cudownie pachniała nim. Po chwili poczułam się strasznie senna i czułam jak moje ciało odpręża się, a powieki zamykają. Chwilę później poczułam ja unoszę się w powietrzu na moment, a następnie jak coś ciepłego mnie otula.
- Mamo ja chse kotka.- wymamrotałam zanim zasnęłam.







