środa, 6 lipca 2016

Rozdział Piąty

Po bardzooo długiej przerwie powracam z nowym rozdziałem! Mam nadzieję, że się cieszycie. :) Bez zbędnych tłumaczeń zapraszam do czytania i komentowania. Enjoy!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------





                                                            ~* Perspektywa Niall'a*~

Właśnie wróciłem z miętą dla Klaudii do pokoju. Niestety dziewczyna zasnęła. Odstawiłem parujący napój na szafkę i postanowiłem zająć się dziewczyną. Delikatnie ją podniosłem i ułożyłem wygodnie w moim łóżku, a następnie nakryłem kołdrą. Nim wyszedłem z pomieszczenia usłyszałem tylko jej ciche mamrotanie.
- Mamo ja chse kotka.
Zaśmiałem się cicho i zabierając z półki koc i poduszkę wyszedłem z pokoju zamykając drzwi.
- No to czeka mnie urocza noc na kanapie.- mruknąłem do siebie.
Na szczęście kanapa była nawet wygodna, a do rana zostało tylko kilka godzin, ponieważ zegar wskazywał już godzinę 5.00. Ułożyłem się wygodnie i zamknąłem oczy. Po chwili odpłynąłem do krainy snu.
Obudził mnie głośny śmiech dochodzący z innego pomieszczenia i światło wpadające przez duże okno do salonu. Przeciągnąłem się i postanowiłem otworzyć oczy. Mocne światło poraziło mnie, ale nie dałem za wygraną i postanowiłem wstać z posłania. Mój kark bolał niemiłosiernie. Przeciągając się ruszyłem do kuchni, aby się czegoś napić. W kuchni siedzieli chłopcy.
- Która godzina?- zapytałem.
- 10.12.- odpowiedział mi Liam.
- A Ty co swojego łóżka nie masz, że śpisz na kanapie?- parsknął śmiechem Lou.
- U mnie śpi Klaudia.- wzruszyłem ramionami obojętnie na co chłopcy wytrzeszczyli oczy, a Harry o mało nie wypluł kawy, którą spożywał. Miałem z tego niezły ubaw.
- Kto u Ciebie śpi?- zapytał Liam.
- No Klaudia.
- Wiesz że Paul Cię zabije?- zapytał.
- Ciekawe za co?- zapytałem. Lecz Laim'owi nie było dane dokończyć, ponieważ Lou musiał dodać swoje trzy grosze.
- Aż taki zły byłeś w łóżku, że Cie wyrzuciła na kanapę?
- Haha, bardzo śmieszne Lou. - powiedziałem z przekąsem. - Idę na górę. stwierdziłem zabierając kilka kanapek, butelkę wody i aspirynę. Pora obudzić Klaudię.
Wszedłem prędko po schodach i po cichu udałem się do mojego pokoju. Dziewczyna jeszcze spała. Uśmiechnąłem się na ten rozczulający widok. Klaudia spała wtulona w poduszkę jak w pluszowego misia. Podszedłem cicho do łóżka i usiadłem na jego brzegu.
- Klaudia, śpiochu wstawaj. - potrząsnąłem jej ramieniem. Jednak nie doczekałem się reakcji.
- Pobudka Śpiąca Królewno!- krzyknąłem ze śmiechem. Dziewczyna zerwała się z łóżka o mało co z niego nie spadając.
- O Boże!- pisnęła widząc mnie.- My nic razem prawda?
Zaśmiałem się i postanowiłem ją wkręcić.
- Jak to? Nie pamiętasz?
- Ale czego? Nie, nie, nie, proszę powiedz, że TEGO nie zrobiliśmy.- mówiła z przerażeniem.
- Klaudia, zrobiliśmy TO kilka razy tej nocy. Proszę powiedz, że coś pamiętasz.- udawałem poważnego, chociaż tak naprawdę miałem ochotę wybuchnąć śmiechem.
- O Boże! To niemożliwe! Ale chwila...- spojrzała na siebie.- Przecież ja mam ubrania i Ty też!- no to mam przejebane. - Oczywiście, że nic między nami nie zaszło, a Ty mnie podle wkręciłeś!- dźgnęła mnie palcem w tors.
- Przepraszam, ale Twoja mina była bezcenna. Chciałem się pośmiać.
- Ugh, zabiję Cię, ale nie teraz, bo za bardzo boli mnie głowa.- mruknęła.
- Haha, a właśnie mam dla Ciebie wodę i aspirynę.- podałem jej butelkę i tabletkę.
- O matko, dziękuję Ci. A w ogóle czy możesz mi opowiedzieć co się wczoraj stało i dlaczego znalazłam się w Twoim łóżku?- zapytała połykając tabletkę i popijając ją wodą.
Stwierdziłem, że opowiem jej całą historię, tym razem prawdziwą. Gdy dokończyłem dziewczyna była bardzo zażenowana swoim zachowaniem.
- Teraz wszystko pamiętam, ale czy ja naprawdę pieprzyłam takie głupoty?- zapytała uderzając się otwartą dłonią w czoło.
- Tak i tym razem nie kłamię.- uniosłem ręce  w geście obronnym.
- Bardzo Cię za to przepraszam.- odpowiedziała.
- Nie masz za co, każdemu może się zdarzyć.- uśmiechnąłem się pokrzepiająco.- A teraz zjedz coś jeszcze.- podsunąłem pod jej nos talerz z kanapkami. Po chwili trzy zniknęły z talerza.
- Dziękuję bardzo Niall, za wszystko. - uśmiechnęła się promiennie, a w moim żołądku coś się poruszyło na ten widok.
- Nie ma za co, naprawdę. - odwzajemniłem uśmiech.
- Będę się już zbierać i tak już nadużyłam Twojej gościnności.
- Okey, odprowadzę Cię. - stwierdziłem wstając i podążając za dziewczyną.
Pożegnałem się z Klaudią i wróciłem do kuchni, gdzie nadal siedzieli chłopcy, którzy najwidoczniej nawet nie zauważyli jej wyjścia.
- To opowiesz nam w końcu jakim cudem ona się tu znalazła?- zapytał Zayn z zazdrością w głosie. Przynajmniej tak mi się wydawało. Kolejny raz tego dnia opowiedziałem całą historię, a chłopcy w pewnych jej momentach pękali ze śmiechu. Po skończonym opowiadaniu udaliśmy się do salonu, żeby pooglądać telewizję.






                                                    ~*Perspektywa Klaudii*~

Po kilku minutach stałam już pod moim domem. Otworzyłam drzwi i po cichu weszłam do środka. Wyglądało na to, że dziewczyny jeszcze spały, bo w domu panowała idealna cisza. Ja też postanowiłam, że jeszcze się prześpię. Wstąpiłam szybko do kuchni po butelkę wody i udałam się do mojego pokoju. Po 20 minutach bezczynnego leżenia w łóżku stwierdziłam, że nie zasnę. Udałam się do łazienki, aby wziąć orzeźwiający prysznic. Po pół godzinie byłam wyszykowana. Ubrałam bokserkę i krótkie spodenki. Stwierdziłam, że posprzątam w mojej sypialni. Po kilkunastu minutach w pomieszczeniu panował idealny porządek. Wstawiłam jeszcze pranie i wyszłam z pokoju. Dochodziła już 12:00. Stwierdziłam, że pora obudzić dziewczyny. Najpierw udałam się do pokoju Zuzy, ale ona już nie spała. Następnie poszłam do Weroniki, a na końcu do Oli. Kiedy dziewczyny już wstały stwierdziłam, że zrobię im coś do jedzenia. Postawiłam na jajecznicę. Po kilkunastu minutach potrawa była gotowa. Zrobiłam jeszcze kawę i zawołałam przyjaciółki na śniadanie. Sama również sobie trochę nałożyłam. Po posiłku każda z nas udała się do swojego pokoju, ale przedtem uzgodniłyśmy, że musimy jechać na zakupy. Stwierdziłam, że zrobię makijaż i zmienię strój. Po kilkunastu minutach wyglądałam tak.



Pogoda dzisiaj była cudowna, więc warto było skorzystać i ubrać się w coś krótkiego. Gotowa wyszłam na balkon, aby zapalić. Wreszcie mogłam odetchnąć i pomyśleć. To co wczoraj stało się miedzy mną a Kevin'em nie powinno się wydarzyć. Nie powinnam również iść najebana do Niall'a. Sądziłam, że tutaj zmieni się moje życie, jednak ono zaczyna się chyba jeszcze bardziej pieprzyć, bo jak wytłumaczyć to wszystko. Kevin wie jaka jestem i co robię ze swoim życiem, ale Niall, Harry, Liam, Louis i Zayn myślą, że jesteśmy zwykłymi, poukładanymi dziewiętnastolatkami. Nie ma to jak okłamywać kogoś od początku znajomości, ale z drugiej strony co miałam zrobić. Podejść i powiedzieć: Hej, jestem Klaudia. Piję, ćpam, biorę udział w nielegalnych wyścigach i należę do czegoś co można nazwać gangiem. Zdecydowanie nie byłby to najlepszy początek, o ile w ogóle po takim przywitaniu byłby jakiś początek. Kończąc moje przemyślenia zgasiłam niedopałek i wróciłam do pokoju. Do torebki spakowałam portfel, dokumenty, kosmetyki, papierosy wraz z zapalniczką i perfumy. Telefon schowałam do kieszeni spodenek, psiknęłam włosy jeszcze lakierem nadającym objętość i nałożyłam okulary na głowę. Zeszłam na dół, gdzie czekała już na mnie Weronika i Zuza, oczywiście brakowało tylko Oli. Kiedy brunetka pojawiła się na dole zebrałyśmy się do wyjścia. Z szafki w przedpokoju wzięłam jeszcze tylko kluczyki do samochodu i klucze do domu. Wychodząc zamknęłam drzwi i udałam się do garażu. Wyjechałam na podjazd moim samochodem.


Kiedy dziewczyny już wsiadły ruszyłyśmy w kierunku centrum miasta. Najpierw podjechałyśmy pod TESCO. Gdy nasz wózek był już pełny udałyśmy się do kasy, aby uregulować rachunek. Następnie odwiedziłyśmy ogromną galerię handlową. Odwiedziłyśmy mnóstwo sklepów. Po kilkugodzinnym maratonie zakupowym stwierdziłyśmy, że pora wracać. Około 17:00 dotarłyśmy pod dom. Wtedy dostałam sms'a. Niewiele się zastanawiając odpisałam.


Zablokowałam telefon i zabierając moje rzeczy udałam się do domu. Postawiłam wszystko w przedpokoju i udałam się do kuchni, gdzie siedziały dziewczyny.
- Dzisiaj o 21:00 mam wyścig.- oznajmiłam nalewając sobie soku do szklanki.
- Coo?- zapytały chórem.
- Łatwo będzie, a kasa spora, bo 10.000 funtów. - odpowiedziałam.
- Johnson?- zapytała Zuza na co tylko przytaknęłam.
W tym momencie mój telefon rozdzwonił się. Widząc kto to odebrałam od razu.
- Hej Niall. Co jest?
- Hej, chłopcy pytają czy macie wolny wieczór.
- No tak, a co?
- Może obejrzeliśmy jakiś film czy coś?
- W sumie czemu nie, zapraszamy do nas o 19:00. Pasuje Wam? Wyślę Ci adres.
- Tak, oczywiście. To do zobaczenia.
- No paa.- rozłączyłam się.
- Z kim się umówiłaś?- zapytała Weronika.
- Chłopaki wpadną o 19:00.
- A Ty o 21:00 masz wyścig.- skomentowała Zuza.
- To wyjdę po prostu.- wzruszyłam ramionami.- Robimy jakieś żarcie czy zamawiamy pizzę?- zapytałam.
- Pizza. - stwierdziły jednogłośnie dziewczyny.
- Okey, to co? Może rozpakujemy zakupy?- zapytałam na co dziewczyny pokiwały głowami i już po chwili wszystkie siatki z jedzeniem zostały rozpakowane.
Po chwili wszystkie opuściłyśmy kuchnię. Ja zabrałam swoje rzeczy z przedpokoju i udałam się na górę. Gdy znalazłam się w sypialni pierwszą rzeczą jaką zrobiłam było wyjście na balkon, aby zapalić. Podczas tej czynności zastanawiałam się jak będzie wyglądał wyścig. W sumie dawno nie jeździłam, a to może być mój powrót, tylko muszę wygrać. Spojrzałam na telefon, była godzina 18:00. Stwierdziłam, że jednak pojadę wcześniej do Kevin'a, aby poćwiczyć. Pośpiesznie wykonałam telefon do niego i umówiłam się na godzinę 19:30. Postanowiłam wziąć prysznic i wybrać jakieś ubranie. Po szybkiej kąpieli postanowiłam wybrać strój.



Ubrałam się i wysuszyłam włosy. Zrobiłam makijaż i byłam już gotowa. Zegar wskazywał godzinę 18:50, więc jeszcze miałam sporo czasu, ale za chwilę i tak przychodzili chłopcy. Zeszłam na dół i wyszłam na taras. Po drodze zabrałam moją e-fajkę i usiadłam na huśtawce. Moje myśli krążyły wokół tego czy dobrze robię biorąc udział w kolejnym wyścigu. Niby miałam skończyć z tym życiem, ale nie potrafię, zbyt mocno mnie to kręci. Szybkie samochody są dla mnie jak narkotyk, uzależniają. W tym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko udałam się do przedpokoju, by przywitać gości.
-Hej, wejdźcie.- powiedziałam zapraszając ich gestem ręki do środka.
Gdy chłopcy siedzieli już w salonie z dziewczynami postanowiłam, że pora się zbierać.
- Wybaczcie, ale muszę wyjść. Będę około 22:00, więc macie tu zostać.- uśmiechnęłam się i opuściłam pomieszczenie.
Zabierając wszystko wyszłam z domu i udałam się do klubu. Po kilkunastu minutach byłam na miejscu. Zaparkowałam samochód na parkingu dla pracowników klubu i udałam się do tylnego wejścia. Już od progu zostałam przywitana uśmiechami i pozdrowieniami. Szybkim krokiem udałam się do gabinetu Kevina'a.
- Hej.- przywitałam się. - Gdzie moje maleństwo?
- Cześć, Ciebie też miło widzieć, u mnie wszystko w porządku.- zaśmiał się.
- Dobra, dobra no.- zawtórowałam mu.- To gdzie mój samochodzik?
- Chodź.- powiedział zabierając kluczyki z biurka.
Wyszliśmy na plac za klubem, a moim oczom ukazał się mój samochód.

- Tak bardzo tęskniłam!- pisnęłam, rzucając się na maskę i tuląc ją co wywołało u Kevin'a atak śmiechu.
Chłopak rzucił we mnie kluczami od auta, a ja pośpiesznie wsiadłam do niego. Odpaliłam samochód i uchyliłam okno.
- Jedziesz?- zapytałam Kevin'a.
- Nie dzięki, chcę jeszcze żyć.- zaśmiał się.
- Bardzo śmieszne.- wystawiłam mu język i z piskiem opon odjechałam.
Po kilku minutach znalazłam się na dobrze mi znanym, opuszczonym placu, gdzie mogłam poćwiczyć. Na koniec obróciłam samochód o 180 stopni i mogłam uznać mój trening za skończony. Spojrzałam na zegarek zawieszony na moim nadgarstku i okazało się, że już 20:30, więc postanowiłam się udać na ulicę, na której miał się odbyć wyścig. Po kilku minutach byłam na miejscu, a tam czekał już na mnie Kevin. Wysiadłam z auta i znalazłam się obok bruneta.
- Uważaj na nią.- mruknął wskazując dyskretnie na czarnowłosą dziewczynę pokrytą tatuażami, która uważnie mi się przyglądała- Podobno jest niezła.- dokończył.
- A oprócz niej ktoś jeszcze może mnie zaskoczyć?- zapytałam.
- Raczej nie.- stwierdził na co tylko pokiwałam głową.
W tym momencie czarnowłosa podeszła do nas.
- Jessica.- wyciągnęła dłoń, którą od razu uścisnęłam.
- Klaudia.- uśmiechnęłam się.
- Klaudia Kowalska?- zapytała.
- Tak a co?- zapytałam unosząc brwi do góry.
- Czyli już nie mam szans, żeby wygrać. Wszyscy Cię tu znają. Jesteś najlepsza.- powiedziała.
- Dzięki, ale bez przesady.- zaśmiałam się.
W tym momencie usłyszeliśmy głos jakiegoś mężczyzny, który kazał wszystkim którzy biorą udział w wyścigu ustawić się na linii startu.
- Powodzenia.- powiedziałam z uśmiechem.
- Dziękuję i wzajemnie.- odwzajemniła gest odchodząc.
- Fajna jest.- stwierdziłam, a Kevin skinął głową zgadzając się ze mną. - No to jadę.- zaśmiałam się na co chłopak przytaknął i pokazał kciuki w górę, a ja wsiadłam do samochodu i odjechałam w uzgodnione miejsce. Po chwili dostałyśmy znak do startu i wszystkie samochody ruszyły z zawrotną prędkością. Kilka minut później na prowadzenie wysunęłam się ja i Jessica. Dziewczyna nie dawała za wygraną. Kilkaset metrów przed metą wykonałam mój standardowy trik i jako pierwsza ukończyłam wyścig. Kilkanaście sekund po mnie dojechała czarnowłosa. Wyszłam z samochodu i to samo zrobiła Jessica.
- A nie mówiłam, że tak będzie? Gratuluję.- uśmiechnęła się, co mnie zdziwiło, bo myślałam, że będzie wściekła.
- Dziękuję.- odwzajemniłam uśmiech.
- Słuchaj, jutro w opuszczonym magazynie jest duża impreza. Zbierz znajomych i wbijajcie.
- Okey, czemu nie, a gdzie ten magazyn?- zapytałam.
- Downtown Street 21.
- Oo, byłam tam na kilku imprezach.- zaśmiałam się.
- No i super. To jutro o 21:30 się tam widzimy.
- Okey, ja już spadam, do jutra.- uśmiechnęłam się, a dziewczyna mnie przytuliła na pożegnanie.
Wsiadłam do samochodu, a po chwili pojawił się w nim Kevin.
- Podwieźć Cię gdzieś Maleńka?- zapytałam niskim głosem zabawnie poruszając brwiami na co chłopak wybuchnął śmiechem.
Po kilku minutach znów znaleźliśmy się pod klubem, a ja zaparkowałam samochód i oddałam kluczyki Kevin'owi.
- Jutro w magazynie na Downtown Street 21 o 21:30 jest impreza. Wpadniesz?- zapytałam.
- Jasne, czemu nie.- uśmiechnął się.
- Okey to do jutra.- powiedziałam i cmoknęłam go w policzek na pożegnanie.
Po chwili znajdowałam się już w moim drugim samochodzie. Odpaliłam papierosa i udałam się w kierunku domu. Kiedy wjechałam na podjazd była godzina 22:03. Ziewnęłam i weszłam do domu. Już od progu było słychać głośne rozmowy i śmiechy. Rozebrałam buty i zostawiłam rzeczy w przedpokoju. Udałam się do salonu i rzuciłam się na kanapę między Weronikę oraz Niall'a.
- To jak już nareszcie jesteś to wreszcie zamówimy pizzę!- krzyknął radośnie Niall na co ja się zaśmiałam.
Wspólnie wybraliśmy trzy nasze ulubione pizze w największym rozmiarze.
- Idę zapalić. - oznajmiłam wychodząc na taras.
Odpaliłam papierosa i odwróciłam głowę w bok. Tuż obok mnie stał Irlandczyk.
- Co tam?- zapytałam.
- Wiem o wszystkim.- odparł szorstko.
- Ale o czym?- dopytywałam nie wiedząc o co chodzi.
- O twoim drugim życiu, Klaudia...

wtorek, 29 grudnia 2015

Rozdział Czwarty

Kochani!
Wybaczcie moją bardzo długą nieobecność. Nie będę się tłumaczyć, ponieważ wiem, że zawaliłam. Nie obiecuję, że rozdziały będą pojawiać się regularnie, ale postaram się pisać częściej. Teraz zostawiam Was z nowiutkim  rozdziałem i zapraszam do czytania oraz komentowania! ;) :*
______________________________________________________________________________





Już po chwili znajdowaliśmy na ulicy przed naszym domem. Zdążyłam wyciągnąć już aparat i zrobić kilka kompromitujących zdjęć. Zaśmiałam się oglądając minę Oli na jednym z nich. W tym momencie poczułam wibracje w kieszeni spodni i usłyszałam dźwięk zwiastujący nadchodzące połączenie. Niechętnie wyciągnęłam komórkę z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. Kurwa! Przeklęłam w myślach widząc kto dzwoni. Kevin. Ten to ma wyczucie czasu. Przygryzłam dolną wargę i odrzuciłam połączenie co spotkało się z dużym zainteresowaniem reszty.
- Dlaczego nie odebrałaś?- zapytał Lou.
- Operator, na pewno mają znowu dla mnie jakąś świetną promocję, bez której na pewno nie przeżyję.- skłamałam prychając.
Wszyscy zaśmiali się, czyli zadziałało. Tak, kłamanie było zdecydowanie jedną z moich mocnych stron.
- To co zwiedzamy najpierw?- zagadnęła Weronika, aby zmienić temat.
Jako jedyna jakie imię widniało na wyświetlaczu telefonu, ponieważ szła obok mnie.
- Niespodzianka.- pisnął Niall na co ja zrobiłam młynek oczami.
Czasami wydawał się taki dziecinny, co z jednej strony było wkurzające, ale z drugiej nawet słodkie. Pokręciłam głową z uśmiechem i postanowiłam sobie odpuścić te przemyślenia.
Ruszyliśmy żwawym krokiem do centrum. Na szczęście Smith nie chciał się już ze mną kontaktować. Po kilkunastu minutach znaleźliśmy się przy wejściu do Hyde Parku. Było bardzo ciepło i świeciło słońce, więc był to najlepszy czas, aby pochodzić po parku.
Sam park był po prostu cudny. Zrobiłam mnóstwo zdjęć.

Znaleźliśmy się przy fontannie i Niall zaproponował mi wspólne zdjęcie. Podałam Lou lustrzankę i ustawiłam się do zdjęcia. Jednak Niall zdecydował się zmienić nasze ustawienie. Chłopak stanął za mną obejmując mnie w talii i kładąc głowę na moim ramieniu. Bardzo mnie to zaskoczyło, ponieważ znamy się bardzo krótko, ale nie miałam zamiaru protestować.
- Wyglądacie jak para!- wykrzyknął radośnie Harry.
Gdyby moje oczy były karabinami maszynowymi Loczek już by nie żył. Wszyscy wybuchli gromkim śmiechem na co i ja się zaśmiałam. Wróciliśmy do poprzedniej czynności i po chwili usłyszeliśmy dźwięk migawki. Zrobiliśmy jeszcze kilka zdjęć wszyscy razem, a następnie udaliśmy się do kolejnego punktu naszej wycieczki, którym okazał się Pałac Buckingham.


Znów zrobiliśmy dużo zdjęć i ruszyliśmy dalej. Po drodze zatrzymaliśmy się w kilku sklepach z ubraniami, ponieważ bardzo chciałyśmy sobie coś kupić. Kiedy dotarliśmy pod Big Ben zaczęło się ściemniać.

Zobaczyliśmy szybko cały budynek i udaliśmy się na London Eye. Wyglądało pięknie.

Na szczęście nie było dużej kolejki po bilety i już po chwili siedzieliśmy w kapsule, która powoli wznosiła się do góry. Czułam się znów jak mała dziewczynka, która dopiero co poznaje świat. Wstałam i udałam się do szyby. Widok był nieziemski.


Stałam i patrzyłam na krajobraz rysujący się przede mną, kiedy poczułam ciepło czyjegoś ciała tuż przy moim. Odwróciłam się delikatnie i zobaczyłam Niall'a. Chłopak uśmiechnął się i zarzucił swoje silne ręce na moje ramiona. Poczułam przyjemne ciepło w środku. Po chwili obok nas pojawiła się reszta i w takiej oto pozycji dojechaliśmy do końca. Wyszłam z kapsuły ze smutną miną, ponieważ kochałam takie rzeczy, a teraz to był już koniec.
- Co się stało?- zapytał opiekuńczo blondyn.
- Chciałabym tak jeszcze pojeździć.- westchnęłam.
- Obiecuję,  że jeszcze nie raz Cię tu zabiorę.- zapewnił z pocieszającym uśmiechem i zarzucił rękę na moje plecy.
- Dziękuję.- odpowiedziałam i spaliłam kompletnego buraka.
Zachowałam się jak jakieś dziecko. O Matko, co on sobie teraz o mnie pomyślał? Te myśli zaprzątały moją głowę, aż nie dotarliśmy do małej pizzerii.
- My stawiamy!- krzyknęła Ola na co my tylko przytaknęłyśmy.
Chłopcy z trudem zgodzili się na naszą propozycję. Zamówiliśmy pizzę i czekaliśmy na zamówienie śmiejąc się i rozmawiając. Zjedliśmy posiłek, uregulowaliśmy rachunek i ruszyliśmy w stronę domu. Zarzuciłam kurtkę na ramiona i postanowiłam, że wstąpię do sklepu pa papierosy, bo zostało mi tylko kilka. Dziewczyny weszły ze mną i kupiły piwo.
- Zamkną Was za to! -krzyknął ze śmiechem Lou na widząc nasze zapasy.
Zaśmiałyśmy się tylko w odpowiedzi i powędrowaliśmy w kierunku parku, przez który można było szybciej dostać się na nasze osiedle. Usiedliśmy na ławce i poczęstowałyśmy chłopaków piwem. Upiłam łyk gorzkiej cieczy i odpaliłam papierosa. Zaciągnęłam się i odchyliłam głowę do tyłu. Z mojego transu wyrwał mnie czyjś głos.
- Poczęstujesz?
Spojrzałam w bok i ujrzałam wyczekującą twarz Zayn'a.
- Jasne.- skinęłam podając mu papierosy i zapalniczkę.
Chłopak wyciągnął zgrabnie jedną fajkę i odpalił ją. Wyglądał przy tym tak perfekcyjnie, seksownie. Przygryzłam dolną wargę i przymknęłam powieki. Cholera, muszę przyznać, że był naprawdę niezły.
- Dzięki.- usłyszałam po chwili i otrzymałam z powrotem moje własności.
Skinęłam tylko głową  w odpowiedzi i dokończyłam papierosa. Zgasiłam niedopałek i wyrzuciłam go na ziemię. Wróciłam myślami na ziemię i sącząc piwo przysłuchiwałam się ożywionej rozmowie moich towarzyszy. Po około godzinie stwierdziliśmy, że pora wracać. Chłopcy odprowadzili nas pod sam dom. Pożegnaliśmy się przytulasem i buziakiem w policzek. Gdy tylko zamknęłam drzwi ściągnęłam ze stóp buty i powolnym krokiem udałam się do kuchni. Nalałam sobie szklankę soku i wypiłam ją duszkiem. Dochodziła 22.00. To był męczący dzień - stwierdziłam w myślach. Doczłapałam do lodówki i wyciągnęłam z niej butelkę piwa. Przeszłam przez salon zabierając ze sobą moją e-fajkę i udałam się do ogrodu. Usiadłam na dużej, drewnianej huśtawce, oparłam się wygodnie i zamknęłam oczy. Musiałam pomyśleć.





                                               ~* Perspektywa Aleksandry *~

Z trudem dotarłam do mojego pokoju. Byłam wykończona. Rzuciłam się na łóżko i zatonęłam w cudownie miękkiej pościeli. Mruknęłam przeciągle i wstałam z łóżka w poszukiwaniu mojego pamiętnika. Nagle poczułam ogromną potrzebę pisania w nim. Otworzyłam zeszyt i zaczęłam:

Poniedziałek, 1 Lipca 2013 r. 

Kochany pamiętniczku!
Na początku chciałabym Cię serdecznie przeprosić, że nie pisałam wczoraj, ale byłam wykończona. Przyleciałyśmy około południa, rozpakowałam się, a potem jeszcze wujek Klaudii zaprosił nas na kolację i siedzieliśmy tam do północy! A przy okazji poznałam kogoś nowego... One Direction! Ty też nie skaczesz z radości i podniecenia na te dwa słowa? To tak jak ja. Jednak jestem chyba jedyna z naszej czwórki, bo dziewczyny mają chyba szał macicy na tą piątkę. Nie mówię, że są źli czy jacyś tam brzydcy, ale bez przesady. Ode mnie dostali już określenie: pedałki. W sumie nie wiem dlaczego tak, ale jakoś to słowo uczepiło się mojego umysłu i nie chce z niego wyjść. A wracając do owej piątki są nawet interesujący. Szczególnie jeden, Zayn. Całkiem przyjemna zlepka liter, Zayn. Hmm.... Ciekawe jakby brzmiało jego imię, gdybym krzyczała je w środku nocy dochodząc i zostawiając czerwone ślady na jego plecach... Może kiedyś to sprawdzę... Może niedługo... Co ja gadam?! Na pewno niedługo. Nie, nic nie sugeruję, ale chciałabym go zobaczyć nagiego w moim łóżku. Ale Klaudia... Ona patrzyła na niego TYM wzrokiem. Tym samym, który mówi będziesz mój, a ja chciałabym go dla siebie i tylko dla siebie. Może nie na zawsze, ale przynajmniej na jakiś czas... Kończę na dzisiaj, bo jestem padnięta. Do napisania! 


Odłożyłam zeszyt na biurko i zabierając piżamę udałam się do łazienki. Wzięłam szybki, ciepły prysznic i już po chwili wychodziłam z kabiny. Wytarłam dokładnie swoje ciało i ubrałam swoją koszulę nocną. Włosy rozczesałam i wysuszyłam. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół.



                                                 ~*Perspektywa Klaudii*~

Siedziałam na huśtawce już dobre pół godziny. W mojej głowie kłębiło się od różnych myśli, a ja po prostu potrzebowałam czasu, żeby sobie to wszystko jakoś poukładać. Odpaliłam kolejnego papierosa i przymknęłam oczy. Po chwili rozkoszowania się smolistą przyjemnością przysiadła się do mnie Weronika. Uśmiechnęła się do mnie biorąc paczkę z papierosami i zapalniczkę. Zapaliła jednego i odrzuciła głowę w tył, podobnie jak ja przed chwilą. Odwróciłam wzrok od dziewczyny i kolejny raz zaciągnęłam się dymem. Dokończyłam fajkę i wrzuciłam niedopałek do popielniczki stojącej na moich kolanach.
- Co zamierasz zrobić?- usłyszałam głos przyjaciółki i poczułam jej przenikliwe spojrzenie na moim ciele.
- Z?- zapytałam nie bardzo wiedząc o co chodzi.
- Z Kevinem, wyścigami, Niall'em...- dziewczyna wyliczała dalej, ale mój umysł zatrzymał się przy imieniu Irlandczyka uważnie rozważając o co mogło chodzić blondynce, kiedy umieszczała go na tej liście. - Czy Ty mnie w ogóle słuchasz?!- jej podniesiony głos wyrwał mnie z zamyślenia.
- Tak, tak.- skinęłam energicznie głową, starając się aby mi uwierzyła.
- To o czym mówiłam?- zapytała unosząc do góry jedną brew.
- Eeee...- zacięłam się.
- Nie wysilaj się.- prychnęła. - Powtórzę jeszcze raz, ale teraz słuchaj bo inaczej nie wiem co Ci zrobię.
- Dobrze, dobrze.- zachichotałam.
- Więc...- zaczęła.- Co masz zamiar z tym wszystkim zrobić? Chodzi mi o wyścigi Kevina, Niall'a...
- Czekaj, czekaj...-znów jej przerwałam.- Nie czaję o co Ci chodzi z tym Niall'em,
- Ty tego serio nie widzisz?- zapytała na co ja uniosłam tylko uniosłam brwi.- Ty mu się podobasz.- dokończyła na co ja wybuchłam gromkim śmiechem.
- Hahaha, serio?- wykrztusiłam po przez śmiech na co dostałam od Weroniki kuksańca w żebra.
- Ogarnij się! To nie jest śmieszne!- podniosła głos.
- No właśnie jest. Dobrze wiesz, że ja się z grzecznymi chłopcami nie zadaję.- teraz obie wybuchłyśmy śmiechem.
- Co Wam tak do śmiechu?- zapytała Ola wychodząca z domu.
- Bo Klaudia nie zadaje się z grzecznymi chłopcami.- prychnęła Weronika.
- To akurat fakt, ale z czego tu się śmiać?- zapytała brunetka.
- Ta blond idiotka twierdzi, że podobam się Niall'owi. - fuknęłam.
- Bo to prawda.- wzruszyła ramionami Ola.
- O czym ta rozmowa?- zapytała Zuza dosiadając się do nas.
- O podbojach miłosnych naszej drogiej Klaudii.- zaśmiała się.
- Daj spokój.- prychnęłam.
- A dokładniej? Chodzi o Niall'a?- dopytywała Zu.
- Co Wy wszystkie z nim macie?!- niemalże krzyknęłam.
- Widać że między Wami coś jest.- wzruszyła ramionami Zuzanna.
- To chyba tylko Wy to widzicie.- stwierdziłam z przekąsem.
Chociaż prawda była zupełnie inna. W towarzystwie Irlandczyka od pierwszych chwil czułam się jakoś inaczej. Nie tak jak z Kevin'em czy jakimkolwiek innym chłopakiem. Bo przecież kiedy ja się ostatni raz rumieniłam w towarzystwie chłopaka czy chichotałam jak jakaś nastolatka. Nie licząc Niall'a chyba nigdy. Ewentualnie działo się tak w towarzystwie Kevin'a, ale tylko kiedy zostawaliśmy sami. Działo się ze mną coś dziwnego, chociaż znam tego chłopaka raptem dwa dni. Odrzuciłam od siebie te myśli wracając na ziemię do przyjaciółek, które już dawno zmieniły temat.
Wsłuchałam się w rozmowę i co jakiś czas wtrącałam do konwersacji swoje trzy grosze. Myślami byłam jednak daleko stąd. Moje rozmyślania przerwał dźwięk mojego telefonu zwiastujący nową wiadomość. Odblokowałam telefon i kliknęłam w wiadomość, a to co tam zobaczyłam zszokowało mnie.





Kurwa...- sapnęłam głośno co nie uszło uwadze moich przyjaciółek.
- Co jest?- zapytały niemalże chórem. Nic nie odpowiadając pokazałam im wiadomość.
Ich miny wyrażały to samo co moje słowa.
- Skąd on wie?- zapytała Weronika a ja tylko wzruszyłam ramionami, bo naprawdę nie wiedziałam skąd mógł się dowiedzieć.
- To co teraz?- zapytała Zuza.
Nie miałam pojęcia, ale jednak w pewnym momencie zaświtała mi myśl.
- Pojadę do niego.
- Ocipiałaś?!- wrzasnęła Olka.
- Nie, to dobry pomysł.- stwierdziła Weronika.- Wszystkie dobrze wiemy, że nadal masz na niego wpływ.
- Czyli rundka do Wonderland?- zapytała Zuza.
- Zdecydowanie. Wy pokręcicie się po klubie, a ja z nim pogadam.- zarządziłam.
- To wbij się w jakąś krótką kieckę.- poradziła mi Ola.
- Dobry pomysł. stwierdziłam.- To idziemy się szykować.- powiedziałam wstając z huśtawki i zbierając wszystko.
W moje ślady podążyły dziewczyny. Już po chwili znajdowałam się pod prysznicem. Był on krótki i orzeźwiający. Następnie szybko wybrałam bardzo wyzywający strój.


 Zrobiłam makijaż, a następnie wysuszyłam i pokręciłam włosy. Gotowa zeszłam na dół. Usiadłam w salonie na kanapie i spojrzałam na zegar zawieszony na ścianie, Wskazywał on 23.10. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu zwiastujący nową wiadomość. Modliłam się, aby nie była od Kevin'a. Odblokowałam urządzenie i zobaczyłam wiadomość. Uśmiechnęłam się i odpisałam.

Po chwili w pomieszczeniu pojawiły się dziewczyny.
- To jedziemy?- zagadnęła Zuza. Zignorowałam jej pytanie i zadałam swoje.
- Wyglądam jak dziwka?
Wszystkie spojrzały na siebie i wybuchły śmiechem.
- Po pierwsze od kiedy się tym przejmujesz? A po drugie jeśli już to luksusowa prostytutka. - zaśmiała się Weronika na co ja też wybuchłam śmiechem.
 - Dobra zbierajmy się.- zarządziła Olka.- Już dzwonię po taksówkę,
- Ja już dzwoniłam. Zaraz powinna być. - powiedziała Weronika na co my skinęłyśmy głowami.
Ubrałam moją skórzaną kurtkę i zabrałam telefon, papierosy, dokumenty oraz portfel i byłam gotowa. Wsiadłyśmy do taxi i po kilkunastu minutach byłyśmy na miejscu. Przed klubem jak zawsze był tłum. Nawet nie miałyśmy zamiaru się tam przepychać i od razu udałyśmy się do tylnego wejścia. Tam nie było nikogo. Weszłyśmy na zaplecze i przywitałyśmy się ze starymi znajomymi.
- Kevin w biurze?- zapytałam. W odpowiedzi dostałam tylko prawie równoczesne skinienia głową.
Odetchnęłam głęboko i podążyłam na górę schodami, które prowadziły do biura bruneta. Poprawiłam włosy i zapukałam do drzwi. Po krótkiej chwili usłyszałam głośne ,,proszę".
Weszłam do pomieszczenia, a chłopak nadal był pogrążony w papierach. Odchrząknęłam głośno i dopiero wtedy jego wzrok spoczął na mnie.
- Klaudia?- zapytał z niedowierzaniem.
- We własnej osobie. - uśmiechnęłam się.
Nim zdążyłam coś jeszcze powiedzieć chłopak podbiegł do mnie i porwał mnie w ramiona. Myślałam, że będzie wściekły, ale wcale nie przeszkadzało mi, że jest inaczej.
- Nie jesteś zły?- zapytałam, gdy wreszcie mnie puścił.
- Byłem, ale zrozumiałem, że nie chcesz cały czas uczestniczyć w tych wyścigach i w ogóle. Przepraszam, za tego sms'a też. - wyjaśnił.
- Nic się nie stało. Rozumiem Twoje zdenerwowanie. Okłamałam Cię przecież.- odpowiedziałam.
- Jest okey.- uśmiechnął się pogodnie i przyciągnął mnie do uścisku. Takiego go lubiłam, kochanego i wyrozumiałego.
Chłopak odsunął się ode mnie na kilka centymetrów i spojrzał mi w oczy. A wtedy stało się coś czego się nie spodziewałam. Pocałował mnie, a ja odwzajemniłam ten pocałunek. Na początku był on delikatny i czuły, ale po chwili zmienił się w coś dzikiego i namiętnego. Brunet pchnął mnie do tyłu, tak że oparłam się pupą o jego biurko. Odchyliłam głowę do tyłu, a Kevin zaczął całować mnie po szyi. Jego ręce z moich bioder zjechały na pośladki. Z jednej strony mi się to cholernie podobało, a z drugiej chciałam to przerwać nim zajdzie za daleko. Chłopak podniósł mnie i posadził na biurku. Po chwili moja kurtka wraz z koszulką leżały na podłodze. Nie chcąc być mu dłużna ściągnęłam z jego ramion dopasowany, czarny T-shirt. Kiedy Kevin zaczął odpinać mój gorset dotarło do mnie co robię. Szybko odepchnęłam go od siebie i odetchnęłam głęboko.
- To nie miało prawa się wydarzyć.- zaczęłam mamrotać pod nosem.
- Co się stało?- zapytał brunet nie bardzo wiedząc o co chodzi.
- My  nie możemy. Jesteśmy przyjaciółmi.
- Klaudia, oboje jesteśmy dorośli i oboje tego chcemy.- uspokajał mnie.
- Nie! Nie rozumiesz, że my już nie jesteśmy razem i ja nie jestem dziwką, żeby bawić się w takie rzeczy.- krzyknęłam.
Pośpiesznie pozbieram z podłogi moje rzeczy i ubrałam je, Kevin patrzył na mnie z osłupieniem. Nie miałam już nawet ochoty z nim rozmawiać. W tym momencie zadzwonił mój telefon. Nie patrząc nawet kto dzwoni odebrałam.
- Hej tu Niall...
- Niall?- zdziwiłam się. - Coś się stało?
- Nie, po prostu chciałem pogadać.
- Kurcze, nie mogę teraz za bardzo rozmawiać. Zadzwonię później, dobrze?- zapytałam.
- Jasne, nie ma sprawy. To do usłyszenia!
- Paa.- pożegnałam się i zakończyłam połączenie.
- Co to za Niall?- zapytał arogancko i z nutą pretensji w głosie Kevin.
- Nie twoja sprawa.- warknęłam.
- Dobra nie wkurzaj się. Zapomnijmy o tym co się wydarzyło i chodźmy się bawić.- uśmiechnął się ubierając koszulkę.
- W porządku. - odwzajemniłam uśmiech.
Kevin, jak przystało na gentelamana przepuścił mnie w drzwiach, gdy wychodziliśmy z jego biura. Zeszliśmy na salę, gdzie dziewczyny bawiły się w towarzystwie nieznajomych przystojniaków.
- To może po shocie?- zapytał Kevin.
- Czemu nie!- zaśmiałam się.
Usiedliśmy przy barze i wypiliśmy kilka kolejek. Potem poszliśmy się bawić. Kilka godzin później byłam już nieźle wstawiona, ale nie miałam zamiaru kończyć zabawy. Tym razem zamówiłam podwójną whiskey i popijałam ją rozmawiając z Weroniką. Około 4.00 nad ranem byłam już pijana, tak jak reszta, więc stwierdziłyśmy, że lepiej iść do domu. Zamówiłyśmy taksówkę i po 20 minutach byłyśmy pod domem. Wtedy mnie olśniło i przypomniałam sobie o Niall'u. Odpaliłam papierosa i stwierdziłam, że zadzwonię do niego. Wybrałam numer i czekałam aż odbierze. Niestety nie odebrał. Zadzwoniłam, więc drugi i trzeci raz. Nawet się nie spostrzegłam kiedy znalazłam się koło domu mojego wujka. Niall odebrał dopiero za czwartym razem.
- Halo?- powiedział zaspanym głosem.
- Śpisz?- zapytałam głupio.
- Spałem.- stwierdził z przekąsem.
- Bo wiesz... ja chciałabym Cieee- i tu złapała mnie pijacka czkawka- przeprosić, że nie zadzwoniłam. Tak bardzo bardzo Cię przepraszam.- mamrotałam.
- Piłaś coś?- zapytał od razu.
- Troszeszkę.- plątał mi się język.
- Właśnie słyszę jakie troszeczkę. Gdzie Ty jesteś?- zapytał.
- Na przeciwko domu wujka a coo?- zaśmiałam się.
- Nigdzie się stamtąd nie ruszaj.- zarządził i zakończył połączenie.
Nagle wszystko zaczęło się wydawać bardzo śmieszne. Stałam na środku ulicy i suszyłam zęby sama do siebie. W pewnym momencie z furtki domu, pod którym stałam wyłoniła się postać. Za cholerę nie wiedziałam kto to, a on zbliżał się do mnie mamrocząc coś pod nosem.
- Boże jak Ty wyglądasz!- załamał się, gdy mnie zobaczył i wtedy poznałam kim jest owa postać. To był Niall. Miał na sobie dresy i bluzę z kapturem.
- Najlereek!- zachichotałam.
- Klaudia Ty jesteś kompletnie pijana.- powiedział jedną ręką obejmując mnie w talii, abym się nie przewróciła.
- Ale gźie Ty mnie prowadzisz?- mamrotałam.
- W bezpieczne miejsce.- odparł krótko.
- Ale mama mi nie pozwala wychodzić nigdzie z nieznajomymi.- chichotałam.
Chłopak nic nie odpowiedział tylko wprowadził mnie na posesję, z której wychodził. Kiedy wchodziliśmy do domu przycisnął mi palec do ust, żebym była cicho. Zaprowadził mnie po schodach na górę, chyba do swojego pokoju i posadził na łóżku. Nagle mój nastrój zamienił się ze roześmianego w płaczliwy.
- Co się dzieje?- zapytał szybko Niall.
- Bo mama...- zaszlochałam- jak byłam mała to chciałam kotka a ona- pociągnęłam nosem- a ona nie chciała mi kupić tego kotka, a ja tak bardzo chciałam kotkaaa- łkałam i czkałam na zmianę.
Blondyn śmiał się ze mnie tak mocno, że aż łzy pojawiły się w kącikach jego oczu.
- Chyba będę żygać.- stwierdziłam po chwili zatykając usta. Mina Niall'a była bezcenna. - A nie, jednak nie.- zaśmiałam się.
- To może ja ci zaparzę jakąś miętę czy coś.- stwierdził Niall i pomaszerował na dół.
A ja rzuciłam się na jego miękką i jeszcze ciepłą pościel, która cudownie pachniała nim. Po chwili poczułam się strasznie senna i czułam jak moje ciało odpręża się, a powieki zamykają. Chwilę później poczułam ja unoszę się w powietrzu na moment, a następnie jak coś ciepłego mnie otula.
- Mamo ja chse kotka.- wymamrotałam zanim zasnęłam.


środa, 11 lutego 2015

Rozdział Trzeci

Witajcie Kochani! Po miesiącu przedstawiam Wam nowy rozdział! Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Zapraszam do czytania jak i również do komentowania. Dla Was to chwila, a dla mnie to wielki zastrzyk motywacji! Teraz zostawiam Was z rozdziałem, Enjoy! :D
Pozdrawiam ;* 
P.S. W zakładce ,,Bohaterowie" pojawiła się nowa postać. Zapraszam do czytania!
------------------------------------------------------------------------------------------------





Po chwili usłyszałam kilka męskich głosów i śmiech. Odwróciłam się w stronę drzwi i zobaczyłam pięciu chłopaków witających się z Paul'em. Wydawało mi się, że skądś ich kojarzę i wtedy mnie olśniło. Widziałam ich 2 lata temu na weselu wujka i cioci. Chyba nawet zamieniłam kilka słów z którymś z nich. Jak on miał na imię? Lou, chyba tak, śmieszny był.
- Dziewczyny poznajcie One Direction!- krzyknął wesoło wujek na co my spojrzałyśmy na siebie zdezorientowane.
- Hej.- powiedziałam cicho z prawie niewidocznym uśmiechem. Nie wiedziałam co mam zrobić.
Chłopcy wyglądali na tak samo zmieszanych jak my. Chyba nie wiedzieli, że my tu będziemy, z resztą podobnie jak my. 
Dziewczyny również przywitały się z nimi i teraz przyszła pora, aby się przedstawić. 
- To jest moja chrześnica z Polski.- wyjaśnił Paul. - Ma na imię Klaudia.- jakbym sama nie umiała mówić! 
- Hej, miło mi.- uśmiechnęłam się. 
- A to jej przyjaciółki.- pokazał na resztę.- Aleksandra, Weronika i Zuzanna.- serio wujku, serio?
- Hej.- przywitała się Ola.
- Miło mi.- powiedziała Weronika. 
- I mnie także.- dopowiedziała Zuza z gracją poprawiając włosy. 
- A to moi podopieczni.- wyjaśnił Paul.- Przedstawiam One Direction: Zayn, Liam, Louis, Harry i Niall.- uśmiechnął się. 
Podaliśmy sobie dłonie. Kiedy miałam właśnie witać się z blondynem Mike zaczął wiercić się na moich rękach i wyciągać swoje rączki  w kierunku chłopaka. Niall uśmiechnął się niezręcznie i wziął Małego w objęcia. 
- Niall.- uśmiechnął się podając mi dłoń. 
- Klaudia.- odwzajemniłam gest chłopaka. 
Po przedstawieniu się wspólnie udaliśmy się do jadalni i usiedliśmy do stołu. Ciocia zrobiła naprawdę przepyszną kolację. Śmialiśmy się i rozmawialiśmy, co mnie bardzo zaskoczyło, ponieważ myślałam, że takie gwiazdy jak oni będą się zachowywać inaczej, bardziej wyniośle, czy coś w tym stylu. Pomyliłam się, na szczęście. Po kolacji przeszliśmy do salonu i rozsiedliśmy się wygodnie na kanapie i fotelach. Wujek włączył telewizor i ustawił na MTV. 
- Nie Paul, błagam.- jęknął Liam.- Weź to wyłącz. 
- Dlaczego?- zapytałam prędko. 
- Haha, bo zaraz będzie wywiad z chłopakami.- zachichotał Paul. 
- No właśnie, a  ja nie chcę znów oglądać swojej gęby. Wystarczy, że widuję ją codziennie w lustrze. - dokończył Lou na co ja parsknęłam śmiechem. 
- Wujku, daj spokój, przełącz.- postanowiłam patrząc jak Paul kręci głową z politowaniem. 
Od kiedy ja jestem taka miła? Zapytałam siebie w duchu. W sumie, nie mam pojęcia. Może chcę się pokazać od tej lepszej strony, albo coś. Nie wierzyłam w to co właśnie pomyślałam. Zawsze pokazywałam ludziom od razu jaka jestem i że lepiej ze mną nie zadzierać, a teraz zachowuję się jak grzeczna, miła, uprzejma i ułożona dziewczynka? Coś tu jest nie tak, ale teraz nie mam zamiaru się nad tym zastanawiać, chcę po prostu miło spędzić ten wieczór. Rozsiadłam się wygodniej na fotelu biorąc do ręki kieliszek czerwonego wina i upijając mały łyk. Odstawiłam naczynie z powrotem na stolik i zaczęłam się przysłuchiwać ożywionej dyskusji moich towarzyszy. Po chwili poczułam lekkie szarpnięcie za rękę i spojrzałam w dół. 
- O proszę, Mój Mały Książę.- uśmiechnęłam się biorąc Mike'a na kolana. 
- Mały Książę?- powtórzył pytająco Niall. 
- Tak.- odrzekłam krótko. 
- Dlaczego Mały Książę?
- Bo to jest mały, śliczny książę.- wzruszyłam ramionami na co blondyn odpowiedział donośnym śmiechem. 
Spojrzałam na małego. 
- I co jednak u mnie najlepiej?- zaśmiałam się całując go w czoło. 
Chłopczyk przeciągnął się i potarł oczka pięściami. 
- Śpiący?- zapytałam na co maluszek pokiwał tylko głową.- Chodź, pójdziemy się położyć.- powiedziałam zabierając chłopczyka na ręce i kierując się do wyjścia z salonu. 
- Pomogę Ci.- usłyszałam dobrze znany głos Niall'a za sobą. 
Chłopak podszedł do mnie i zabrał już na wpół śpiącego chłopczyka w swoje ramiona. Uśmiechnęłam się pod nosem widząc z jaką troską to robi. Weszliśmy po schodach i udaliśmy się do pokoju Małego. 
- Kochanie chcesz się jeszcze wykąpać?- zapytałam cichutko. 
Chłopczyk tylko pokręcił głową. Nie dziwiłam mu się, że był zmęczony, tyle wrażeń w jednym dniu, a po za tym już prawie 21.00. Pokiwałam głową na znak, że rozumiem i zabrałam się za przebieranie chłopczyka w jego piżamę w samochodziki. Po chwili leżał już opatulony puchową kołdrą w swoim łóżku. Uśmiechnęłam się i chciałam już wychodzić z pokoju, gdy usłyszałam głos Mike'a: 
- Kjałdia? 
- Tak Kochanie?- zapytałam.
- A teraz będziesz już częściej?- zapytał cichutko. 

- Tak, teraz będę częściej.- odpowiedziałam z uśmiechem. 
- Obiecujesz?- dopytywał. 
- Obiecuję.- przytaknęłam całując go w czoło i poprawiając kołdrę.- Śpij dobrze.- powiedziałam. 
- Dobjanoc Kjałdia!- pisnął patrząc na mnie tymi swoimi niebieskimi oczkami. 
- Dobranoc Skarbie.- uśmiechnęłam się. 
- Dobjanoc Niall!- dodał radośnie. 
- Dobranoc Książę.- odpowiedział Niall z szerokim uśmiechem na twarzy. 
Zgasiłam światło w jego pokoju i przymknęłam drzwi. 
- Kocham tego Malucha.- stwierdził blondyn, gdy schodziliśmy po schodach. 
- Ja też.- przytaknęłam z uśmiechem. 
Wróciliśmy do salonu i rozsiedliśmy się na kanapie. Reszta dyskutowała na temat jakiegoś filmu, który ostatnio pojawił się w kinach. Uśmiechnęłam się i włączyłam się do rozmowy. Nim się obejrzałam było już przed północą. Wino, rozmowy, śmiechy i czas szybko zleciał. 
- To my się będziemy już zbierać.- stwierdziłam. 
- Dajcie spokój godzina jeszcze młoda.- przekonywał wujek. 
- Nie, naprawdę już pójdziemy, nie chcemy przeszkadzać, a też jesteśmy zmęczone.- dodała Zuza. 
- Dobrze, ale musimy znów się umówić.- powiedziała ciocia. 
- Tym razem u Nas.- zaprosiłam. 
- Świetnie.- klasnęła w dłonie ciotka. 
- To my też już będziemy szli.- stwierdził Liam. 
- Nie, chłopaki mamy jeszcze jedną sprawę do obgadania.- powiedział Paul. 
- Okey.- mruknął brązowooki. 
- To my się już zbieramy.- stwierdziła Weronika. 
Pożegnaliśmy się ze wszystkimi przytuleniem i buziakiem w policzek. Uśmiechnięte ruszyłyśmy w kierunku do domu. 
- Klaudia nie poznaję Cię!- zagwizdała Olka. 
- Czemu?- zmrużyłam oczy. 
- Taka miła, grzeczna dziewczynka.- zachichotała. 
- Spadaj.- szturchnęłam ją łokciem na co tylko się zaśmiała. 
Po chwili byłyśmy już w domu. Udałyśmy się na górę i na korytarzu pożegnałyśmy krótkim ,,dobranoc". Weszłam do swojej sypialni i od razu ściągnęłam z stóp baleriny i zaczęłam rozpinać koszulę. W samej bieliźnie weszłam do mojej łazienki i ściągając ją weszłam pod prysznic. Ciepła woda i czekoladowy płyn delikatnie pieściły moje ciało. Umyłam starannie włosy i całe ciało i wyszłam z kabiny. Wytarłam się dokładnie puchowym ręcznikiem i owinęłam go wokół swojego ciała. Wróciłam do sypialni po piżamę i czystą bieliznę, Przebrałam się i wysuszyłam włosy. Gotowa do snu ułożyłam się w łóżku i dokładnie opatuliłam swoje ciało kołdrą. Po chwili już spałam. 



Poniedziałek, 1 Lipca 2013 r. 
                                                         ~*Następnego dnia*~            

Obudziło mnie światło wpadające do pomieszczenia przez niezasłonięte rolety. Pierwsza noc w nowym miejscu minęła mi bardzo spokojnie. Śniło mi się, że spacerowałam po parku trzymając Niall'a za rękę. To było trochę dziwne, ale to tylko sen, więc postanowiłam się tym nie przejmować. Przetarłam powieki i uśmiechnęłam się delikatnie. Wygrzebałam się z ciepłej pościeli i zerknęłam na zegarek, który wskazywał godzinę 10.00. Wcześnie jak na mnie- pomyślałam. Wciągnęłam na siebie dresy i za dużą koszulkę i udałam się do kuchni, aby przygotować śniadanie. Zrobiłam jajka na bekonie i tosty. Zaparzyłam kawę i zaczęłam jeść. Po chwili w kuchni pojawiła zaspana Ola. Uśmiechnęłam się do niej podając kubek z kawą. 

- Kocham Cię!- pisnęła upijając łyk parującej cieczy.- I jeszcze śniadanko zrobiłaś.- uśmiechnęła się siadając przy blacie obok mnie i zaczęła pałaszować posiłek. 
Po paru minutach w kuchni zjawiły się Weronika i Zuza. Usiadły z nami i zaczęły jeść śniadanie. Po posiłku wspólnie posprzątałyśmy i udałyśmy się do salonu. Włączyłam telewizor i ustawiłam na jakiś kanał muzyczny. Właśnie leciał teledysk One Direction do piosenki Kiss You. Nigdy nie interesowała mnie ich twórczość, ale przez ciekawość zostawiłam na tym kanale. Piosenka się skończyła i w końcu się odezwałam. 
- Nieźli są.
- No racja.- odpowiedziała Zu, a Olka i Weronika tylko przytaknęły. 
- Dobra nie będę tu siedzieć, idę pojeździć na desce. Ktoś chętny?- zapytałam. 
- No raczej, że ja.- odpowiedziała Zuza. 
- To za 20 minut na dole.- stwierdziłam wychodząc z salonu i kierując się do mojego pokoju. 
Odbyłam poranną toaletę i zrobiłam makijaż. Wybrałam strój na dzisiaj i wyprostowałam włosy.


Zeszłam na dół i zabierając deskę z szafki w przedpokoju udałam się do salonu, aby poczekać na Zuzę. Brunetka pojawiła się ze swoją deską w salonie kilka minut później. Zu prezentowała się tak: 






- To co idziemy?- zapytałam wstając. 

- Oki.- odpowiedziała tylko. 
- Zaczekajcie zrobię Wam zdjęcie, będzie na insta.- powiedziała Ola wyciągając telefon i nakierowując go na nas. 
Zuza zrobiła tak zwany ,,dzióbek", a ja przymknęłam jedno oko i zrobiłam palcami prawej ręki znak ,,peace". Oczywiście wyeksponowałyśmy też nasze deskorolki. Usłyszałyśmy dźwięk migawki, a po chwili Lola odezwała się. 
- Wyszło zajebiście.- klasnęła w dłonie na co Weronika zrobiła faceplam'a. 
Ale Ola już taka była. Uwielbiała robić zdjęcia sobie i wszystkim w koło. Zaśmiałam się cicho i zabrałam głos. 
- Dobra to my spadamy. Narka. - pomachałam. 
- Paa.- usłyszałyśmy zanim zdążyłyśmy wyjść z domu. 
Wkroczyłyśmy na chodnik i stanęłyśmy na deskach. Wyciągnęłam telefon i od razu usłyszałam. 
- Co Ty też będziesz samojebki strzelać?- zapytała Zuza unosząc brew. 
- Chyba zwariowałaś, sprawdzałam gdzie jest najbliższy skatepark. Przejedziemy przez park i będziemy na miejscu. - wyjaśniłam. 
- No i zajebiście.- zachichotała. 
Ruszyłyśmy przed siebie chodnikiem z dość duża prędkością na co starsze panie, które akurat się tam znajdowały krzyczały coś w naszą stronę, a my odpowiadałyśmy tylko donośnym śmiechem albo niecenzuralnymi słowami. 
W końcu po przeprawie przez park dotarłyśmy do naszego celu. Ten skatepark nieźle się prezentował. 


- Wow.- szepnęłam. 

- No niezły jest.- dodała brunetka. 
- To co pojeździmy?- zapytałam. 
- No raczej.- zaśmiała się Zuza. 
Wskoczyłyśmy na deskorolki i zaczęłyśmy jeździć po różnego rodzaju rampach śmiejąc się przy tym i nieźle bawiąc. Dawno nie  miałyśmy okazji pobyć ze sobą, więc bardzo cieszyłam, że nadarzyła się taka okazja. Jechałyśmy właśnie przez środek trzymając się za ręce. Zuza puściła moją dłoń, a ja straciłam kontrolę nad swoim ciałem i wpadłam na kogoś. 
- O Matko! Bardzo przepraszam, ja nie chciałam.- wstałam i uniosłam wzrok w górę. 
Dopiero teraz zobaczyłam na kogo wpadłam, a tym ktosiem był bardzo przystojny chłopak. 
- Spokojnie, nic się nie stało. - uśmiechnął się promiennie co od razu odwzajemniłam.- A tak po za tym to jestem David.- wyciągnął w moją stronę dłoń, którą od razu uścisnęłam. 
- Klaudia.- powiedziałam.- A to moja przyjaciółka Zuza.- chłopak przywitał się również z moją towarzyszką. 
- Zaprosiłbym Was na kawę, ale nie za bardzo jest tu gdzie się wybrać, więc może po prostu pojeździmy i pogadamy. Co Wy na to?- zaproponował. 
- Czemu nie.- odezwała się Zuza. 
Wspólnie jeździliśmy dobre dwie godziny, kiedy zdążyłam już dosyć dobrze poznać Davida. Wydawał się być naprawdę fajnym gościem. 
- Jestem trochę głodny.- stwierdził.- Wiem, że to niewiele na takie dziewczyny jak Wy, ale w pobliżu nie ma nic innego niż budka z hamburgerami, więc czy dacie się zaprosić na burgera i frytki?- zapytał nieśmiało na co my wybuchłyśmy gromkim śmiechem. 
- No jasne.- odpowiedziałyśmy chórem. 
Udaliśmy się do owej budki i zamówiliśmy hamburgery i frytki. David, jak na gentelmana przystało zapłacił za nas i nawet nie chciał słyszeć protestów z naszej strony. Zjedliśmy posiłek dużo rozmawiając i śmiejąc się przy tym. 
- Dziękuję bardzo, ale my już się będziemy zbierać.- stwierdziłam. 
- Okey, ale obiecajcie, że jeszcze się zobaczymy.- powiedział z nadzieją. 
- No jasne.- uśmiechnęłam się. 
- To może wymienimy się numerami?- zapytał nieśmiało. 
- Świetny pomysł.- odpowiedziałam uradowana. 
Podałam chłopakowi swój telefon, a on podał mi swój. Wystukałam na klawiaturze dziewięć cyfr i oddałam urządzenie właścicielowi. Chłopak zrobił tak samo. Zapisałam kontakt i zablokowałam urządzenie chowając je do kieszeni. 
Pożegnałyśmy się z chłopakiem buziakiem w policzek i przytuleniem. Machając mu wskoczyłyśmy na deski i ruszyłyśmy w drogę powrotną. Po kilkunastu minutach znajdowałyśmy się pod domem. 
Zeszłam z deski i udałam się do drzwi. Zuza zrobiła to samo i już po chwili znajdowałyśmy się w środku. 
- Hej!- krzyknęłam ściągając buty. 
- Siemaneczko!- odpowiedziała Ola z kuchni. 
Ściągnęłam buty i  podążyłam do kuchni za pięknym zapachem. 
- Mmmm, obiadek.- zaśmiałam się. 
- Umyjcie ręce i jemy.- zarządziła Weronika. 
Posłusznie wykonałyśmy jej polecenie. Po chwili siedziałyśmy przy stole jedząc przygotowany przez blondynkę obiad. Po posiłku posprzątałyśmy i umyłyśmy naczynia. Usiadłyśmy w salonie na kanapie i zaczęłyśmy rozmawiać. Nagle napadła mnie wielka ochota na papierosa, więc udałam się do półki i zabrałam stamtąd fajki oraz zapalniczkę. Nie mówiąc nic dziewczynom wyszłam na taras, a potem udałam się do ogrodu. Usiadłam na wielkiej, drewnianej huśtawce i odpaliłam papierosa. Przymknęłam powieki i uśmiechnęłam się delikatnie, czując ciepło słońca na mojej twarzy. Zaciągnęłam się dymem i zaczęłam się bujać. Wiatr lekko rozwiewał moje włosy, a ja miałam wreszcie chwilę, aby pomyśleć. Jestem w Londynie dopiero od wczoraj, nie zdążyłam nawet wypakować wszystkich swoich rzeczy, a już tyle się wydarzyło. Poznałam nowych ludzi i muszę przyznać, że bardzo się z tego cieszę. Mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa? Nie mam co do tego pewności, ale czuję w środku coś takiego, coś czego nie czułam od bardzo dawna i może to szczęście będzie trwało tylko chwilę, ale fajne znów czuć takie przyjemne ciepło w środku. Skończyłam moje rozmyślania i zgasiłam niedopałek następnie kierując się z nim na taras, aby go wyrzucić. Weszłam do środka i zauważyłam, że dziewczyn już tam nie ma. Jakoś nie za bardzo chciałam się dowiadywać, gdzie się aktualnie znajdują, więc wyszłam z pomieszczenia i udałam się do swojego pokoju, aby w końcu wypakować resztę swoich rzeczy. Po około godzinie wszystko znajdowało się na swoim miejscu. Uśmiechnęłam się, widząc ład jaki teraz panuje  w pomieszczeniu. Zabrałam laptopa z biurka i położyłam się na łóżku. Zalogowałam się na wszystkie portale społecznościowe i zauważyłam że na TT i Ig mam pięciu nowych obserwatorów. Uśmiechnęłam się widząc kto to i też ich zaobserwowałam. Po chwili wyłączyłam laptopa, ponieważ w internecie nie działo się nic ciekawego. W telefonie weszłam na kontakty i kliknęłam napis David. Przyglądałam się uważnie numerowi chłopaka i nagle mnie olśniło. Zerwałam się z łóżka i pędem pobiegłam na biurka, na którym leżał mój notes z ważnymi informacjami i tym podobnymi. Odnalazłam małą karteczkę, którą dostałam od Kuby i porównałam numery telefonów. To był ten sam numer! Czyli David ze skateparku i David Williamson to jedna i ta sama osoba. No cholera!- przeklęłam w myślach. No nieźle, czyli nie był wcale taki święty jak się wydawał. Westchnęłam głośno i przeczesałam włosy ręką. Schowałam kartkę do notesu i odłożyłam go na miejsce. To samo zrobiłam z laptopem. Komórkę rzuciłam na pościel, a po chwili ja ległam obok. Co mam zrobić z tą wiadomością? Myślałam, że będę miała normalnego znajomego, ale jednak się myliłam. Ale cóż, sama nie jestem lepsza, więc nie mam prawa go oceniać. Teraz przynajmniej wiem, kim on jest i jaki jest. 
Po kilku minutach rozmyślań wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Skierowałam swoje kroki do salonu, gdzie siedziały dziewczyny. 
- Nudno mi.- stwierdziłam beznamiętnie rozsiadając się na kanapie. 
- A która godzina?- zagadnęła Weronika. 
- 16.23.- odpowiedziała jej Ola patrząc na zegarek zawieszony na jej nadgarstku. 
- To może pozwiedzamy?- rzuciła pomysł Werczi. 
- Przecież już tyle razy byłyśmy w Londynie.- odparła znudzona Zuza. 
- Ale tylko na wyścigach, albo na imprezach, a nie zwiedzać, dlatego uważam, że to dobry pomysł.- stwierdziła Ola. 
- No okey.- mruknęła Zu. 
- Ale same?- zapytałam.
- Trochę kijowo, ale na pewno nie mam ochoty spędzać wieczoru z Kevin'em, ani nikim z bandy, także oni na wstępie odpadają.- odparła stanowczo Weronika. 
- To chyba nici z naszego wyjścia.- stwierdziła smutno Ola. 
- Czekajcie, mam pewien pomysł, ale muszę gdzieś zadzwonić. - odparłam i nie czekając na odpowiedź moich towarzyszek udałam się do kuchni, aby spokojnie porozmawiać. 
Wybrałam numer i czekałam na połączenie. Po kilku sygnałach usłyszałam w słuchawce dobrze mi znany męski głos. 
- Hej Klaudia.
- Cześć Wujku!- odpowiedziałam radośnie. 
- Coś się stało?- zapytał. 
- Nie, po prostu mam sprawę.- objaśniłam. 
- Jaką?
- Chciałam zapytać czy chłopcy mają dzisiaj wolny dzień.
- Tak, dziś tak, a coś się stało?- zapytał. 
- Po prostu chciałyśmy pozwiedzać Londyn, ale same nie za bardzo chcemy.- wyjaśniłam.
- I chcecie żeby Wam towarzyszyli?- dopytał. 
- Tak o to nam chodzi, więc może dasz mi numer któregoś z nich? Na przykład Niall'a. 
- Uuuuu, Niall'a.- zachichotał Paul. 
- Wujku!- pisnęłam na co on zaśmiał się głośno. 
- Dobra, wyślę Ci jego numer sms-em.- odpowiedział. 
- Dziękuję.- odpowiedziałam uradowana.- To cześć.
- Hej, nie tak prędko, Clodagh pytała kiedy znowu wpadniecie.
- Może jutro.- wzruszyłam ramionami. 
- Dobrze, to do zobaczenia.- powiedział. 
- Paa.- odsunęłam telefon od twarzy i nacisnęłam przycisk kończący połączenie. 
Po chwili dostałam sms-a z numerem telefonu blondyna i wybrałam go. Po kilku sygnałach usłyszałam lekko zachrypnięty głos chłopaka w słuchawce. 
- Halo?
- Hej, z tej strony Klaudia. Poznaliśmy się wczoraj u Paul'a.- wyjaśniłam. 
- No hej, coś się stało?- zapytał. 
- Nie po prostu chciałam zapytać...- zacięłam się.- Chciałam zapytać czy nie chcielibyście nam towarzyszyć w zwiedzaniu Londynu bo...- znów się zacięłam na co usłyszałam w słuchawce głośny śmiech Irlandczyka. 
- Jasne, czemu nie. Nie stresuj się tak.- zachichotał. 
- Niall!- pisnęłam.- Po prostu chcę być miła.- fuknęłam z udawanym oburzeniem na co znów usłyszałam donośny śmiech. 
- Dobra, spokojnie to gdzie i o której?- zapytał. 
- Za pół godziny u nas?- zaproponowałam. 
- Jasne, będziemy.
- To do zobaczenia.- zaśmiałam się. 
Rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni. Udałam się z powrotem do salonu i od razu oznajmiłam. 
- Dobra zbierajcie się, jesteśmy umówione za pół godziny.
- Z kim?- zapytały chórem. 
- Niespodzianka.- klasnęłam w dłonie. 
- Dobra.- mruknęła Ola na co Weronika tylko przytaknęła. 
Dziewczyny wyszły się przygotować, a ja udałam się do łazienki, aby poprawić włosy i makijaż. Potem odwiedziłam jeszcze mój pokój i zabrałam lustrzankę, ponieważ stwierdziłam, że fajnie byłoby mieć jakieś zdjęcia. Gotowa zeszłam na dół i zabierając z półki w salonie papierosy udałam się na taras, aby zapalić. Po chwili wróciłam do salonu i rozsiadłam się wygodnie na kanapie. Spojrzałam na zegar zawieszony na ścianie i stwierdziłam, że zostało nam jeszcze tylko kilka minut do przyjścia chłopaków. W tym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć drzwi i zastałam w nich ową piątkę. Uśmiechnęłam się i zaprosiłam ich do środka. 
- Napijecie się czegoś?- zapytałam. 
- Nie, dzięki.- odpowiedzieli prawie równocześnie. 
- W takim razie zapraszam do salonu, bo musimy poczekać jeszcze na te księżniczki.- wywróciłam oczami na co usłyszałam donośny śmiech chłopaków. 
- Ja mam pytanie.- zaczął Niall.- Skąd Ty masz mój numer?- zapytał unosząc brew. 
- Wujek Paul.- zaśmiałam się. 
- To wszystko wyjaśnia.- zamyślił się blondyn. 
Po chwili w salonie pojawiła się Zuza, która była ubrana w to co wcześniej, tylko teraz zamiast prostych miała pokręcone włosy. Przywitała się z chłopakami i usiadła obok mnie na kanapie. Zaraz po nie w salonie pojawiły się Weronika i Olka. One w odróżnieniu od nas ubrały się bardzo dziewczęco i delikatnie. 
Ola wyglądała tak: 


Weronika natomiast tak: 


-To co idziemy?- zapytałam. 
- Idziemy.- odparli chórem. 
- Tylko weźcie sobie jakąś kurtkę czy coś, bo wieczory w Londynie czasami są zimne.- powiedział Li. Już wczoraj zauważyłam, że on jest najbardziej ogarnięty z tej całej bandy. 
Posłusznie wykonałyśmy jego polecenie i po chwili każda z nas trzymała w ręce czarną, skórzaną kurtkę. 
- WOW, wy tak wszystkie w tych kurtkach?- zapytał zdziwiony Zayn. 
- Tak wyszło.- wzruszyła ramionami Zuza. 
- Jak mafia.- zaśmiał się Lou na co i my wybuchnęliśmy gromkim śmiechem. 
Wyszliśmy z domu, a ja następnie zamknęłam go na klucz. 
- To w drogę!- krzyknął uradowany Harry na co my tylko zaśmialiśmy się. 


sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział Drugi

          Kochani! Na początku chcę Was bardzo, bardzo, bardzo mocno przeprosić za tak strasznie długą nieobecność! Jest mi strasznie przykro, że tak długo mnie nie było, ale postaram się poprawić. A co do rozdziału, trochę zmieniłam informacje na temat Paula na potrzeby opowiadania, a teraz łapcie drugi rozdział! Pozdrawiam ;*** 
                                                                                                                      Klaudia ^^    
------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                              
                                                   *Perspektywa Aleksandry*


Drogi Pamiętniczku! 

Tak, to już jutro... Już jutro wyjeżdżamy. Boję się tego wyjazdu, nawet bardzo. Co on zmieni? Pogorszy czy może polepszy? Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku. Nie chcę opuszczać tych wszystkich ludzi. Tutaj mam swoją pozycję. Wszyscy mnie szanują i wiedzą, że lepiej ze mną nie zadzierać. A tam? Będę nikim. Żadne znajomości nic nie pomogą. Wkurwia mnie to i to bardzo. Po tym jak bardzo długo pracowałam  na swoją pozycję teraz mogę ją stracić, bo jak to określiła Weronika ,,Musimy z tym wszystkim skończyć". Z tym, czyli z czym? Piciem, paleniem, ćpaniem, wyścigami? Mam to gdzieś. Chcę żyć po swojemu! A teraz spadam zapalić. :D 

Zamknęłam gruby, czarny zeszyt w skórzanej okładce i położyłam go na moim łóżku. Zeszłam na dół. Weszłam do salonu i usiadłam na kanapie obok mojej mamy, która od razu mnie do siebie przytuliła.
-Co jest?- zapytałam patrząc na rodzicielkę.
-Będę tęsknić.- wymamrotała w moje włosy.
-Ja za Tobą też.- odpowiedziałam wtulając się w mamę.


Mimo całego mojego zachowania poza domem i tego co robię to moje kontakty z rodzicami są bardzo dobre. Uwielbiam spędzać z nimi czas. Chociaż czasem się kłócimy sądzę, że bardzo dobrze się dogadujemy. Uśmiechnęłam się i wstałam z kanapy. Udałam się na taras, a później do ogrodu. Usiadłam na huśtawce i odpaliłam papierosa. Było około 21.00. Na dworze panował półmrok. Było bardzo gorąco. Zaciągnęłam się dymem i przymknęłam powieki. Nie mogę uwierzyć w to, że dałam się na to wszystko namówić. Przecież tutaj mam idealne życie. Skończyłam szkołę, napisałam bardzo dobrze maturę, mam wykształcenie, świetnych przyjaciół, więc po jasną cholerę nam ta cała resocjalizacja? Tak, resocjalizacja mamy w Londynie pod okiem wujka Klaudii się ogarnąć. Przecież to żałosne. Mamy po 19 lat, a ktoś ma nas pilnować? Ale nie mam siły się nad tym już zastanawiać, w końcu się zgodziłam. Obrzuciłam zmęczonym spojrzeniem otoczenie i zgasiłam niedopałek.
Rozsiadłam się wygodniej i zaczęłam się huśtać. Jak za dawnych lat, jak dziecko, bez zmartwień i problemów. Kochałam taki stan, tak cudownie wolna. Wiatr czochrał moje włosy, a moja sukienka podnosiła się i opadała w rytm huśtania. Zatrzymałam się i zeszłam z huśtawki. Skierowałam swoje kroki do garażu. Wyjechałam samochodem z lekkim trudem i pojechałam w tylko mi znanym kierunku. Kilka minut później stałam już pod drzwiami domu Zuzy. Zadzwoniłam dzwonkiem i przede mną po chwili pojawiła się dziewczyna. Miała już na sobie piżamę i była wykąpana.
- Ola, co Ty tu robisz?- zapytała.
- Nie chcę tam jechać. - zająknęłam się.
- Skarbie..- dziewczyna zagarnęła mnie w swoje ramiona.- Wszystko będzie dobrze, uda nam się, obiecuję Ci Mordko.- uśmiechnęła się całując mnie w czoło.
- Dzięki. - odwzajemniłam uśmiech.
- A teraz spierdalaj do siebie, bo jak znam życie to się jeszcze na pewno nie spakowałaś. - zachichotała.
- Haha, masz rację. - odpowiedziałam.
Pomachałam jej na pożegnanie i wyjechałam samochodem z podwórka. Szybko znalazłam się u siebie. Zostawiłam samochód w garażu i pędem udałam się do mojego pokoju, aby dokończyć pakowanie. Skończyłam dość szybko, co rzadko się zdarzało w moim przypadku. Zeszłam na dół i udałam się do kuchni. Przy stole siedzieli moi rodzice i jedli kolację. Usiadłam na wolnym miejscu i zaczęłam konsumować.
- Gdzie byłaś?- zapytał mój tata.
- U Zuzy.- odpowiedziałam.
- Po co?- zapytała moja matka.
- Takie sprawy związane z wyjazdem, chciałam zapytać ile bierze kosmetyków i rzeczy i w ogóle.- skłamałam gładko.
- Okey. - mruknęła mama.
W ciszy skończyliśmy jeść późną kolację. Pożegnałam się krótkim ,,dobranoc" i udałam się do mojego królestwa. Postanowiłam wziąć szybki prysznic i iść spać.
Wykąpana i odświeżona wyparowałam z łazienki w mojej słodkiej różowej piżamie. Od razu udałam się do mojego pokoju w poszukiwaniu telefonu, który właśnie dzwonił. Rzuciłam się na łózko i w końcu po dość długich poszukiwaniach odnalazłam urządzenie. Na wyświetlaczu widniało imię Klaudia. Przesunęłam słuchawkę po ekranie tym samym odbierając.
- No nareszcie.- pisnęła Klaudia.
- A może jakieś cześć? - zapytałam.
- Taa hej, chciałam zapytać czy jesteś gotowa, tak po prostu.- zachichotała.
- Czyli się denerwujesz.- skomentowałam.
- Tak, trochę,- mruknęła.
- Oj, damy sobie radę. - zaśmiałam się,
- No ja mam nadzieję, ale jest też inna sprawa...- zacięła się.
- Jaka?- zapytałam marszcząc brwi.
- Co z tym towarem, który mam w domu?- zapytała.
- Kurwa... - mruknęłam.
- No właśnie.- dodała. - I co teraz? Przecież w domu tego nie zostawię, a tym bardziej nie wezmę do Londynu.
- No raczej.- mruknęłam. - Cholera, nie mam pojęcia co teraz zrobimy.
- Chyba mam pewien pomysł, ale nie wiem czy to wypali.- odpowiedziała.
- Mów.- poleciłam.
- Może zawiozłabym cały towar do Kuby?
- Dobry pomysł, ale nie wiem czy on będzie w domu.- skomentowałam.
- Pisałam do niego i powiedział, że tak, ale zostają jeszcze rodzice.
- Coś wymyślisz.- zaśmiałam się.
- Taa, dzięki za pomoc, czyli w sumie za nic.- odgryzła się.
- Haha nie ma za co kochanie.- odpowiedziałam.
- Dobra, kończę. Paa, do jutra.- zaśmiała się.
- Cześć.- zdążyłam tylko odpowiedzieć i usłyszałam dźwięk kończący połączenie.

Odłożyłam telefon na półkę i z powrotem udałam się do łazienki. Rozczesałam i wysuszyłam włosy, umyłam zęby i twarz. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i postanowiłam w końcu położyć się spać. Szybko wróciłam do pokoju, spakowałam resztę rzeczy do walizki i podłączyłam telefon do ładowarki. Położyłam się do łóżka i mocno opatuliłam kołdrą. Po chwili już znajdowałam się w krainie Morfeusza.



                                                 **Perspektywa Klaudii**

Przed chwilą skończyłam rozmawiać z Kubą przez telefon. Zgodził się wziąć cały towar, nawet było mu to na rękę. Wpakowałam wszystko do torby, zarzuciłam na siebie bluzę i pędem wybiegłam z domu. Po drodze odpaliłam papierosa i wyjechałam samochodem z podjazdu.  Włączyłam radio, w którym właśnie leciała piosnka Lany Del Rey Summertime Sadness. Nuciłam pod nosem melodię przejeżdżając obok przystanku, gdy nagle zobaczyłam tam znajomą postać.
- Zuza...- mruknęłam sama do siebie i wycofałam samochód.
Zatrzymałam się i wyszłam z pojazdu. Prędko podbiegłam do dziewczyny, która stała tyłem do mnie dzierżąc w ręce papierosa. Musiała być bardzo zamyślona, ponieważ mnie nie zauważyła.
- Zuza!- zawołam.
Dziewczyna podskoczyła ze strachu, a ja cicho zaśmiałam się.
- Pojebało Cię?!- wrzasnęła kiedy zobaczyła, że to ja.
- Jakie miłe powitanie. - stwierdziłam zakładając ręce na piersi.
- Co Ty tu robisz? - zapytała.
- Jadę oddać Kubie towar, a Ty?
- Ale jak to towar? Ja wyszłam pomyśleć.
- No normalnie, w domu zostać nie może, a przecież go nie przemycę. - zachichotałam.
- Masz rację. To w takim razie jadę z Tobą. - odpowiedziała.
- To wskakuj. - zaśmiałam się wchodząc do samochodu.
Droga minęła nam na rozmowach i śmiechach. Kilkanaście minut później znalazłyśmy się pod domem Kuby. Zadzwoniłam dzwonkiem i czekałam aż ktoś otworzy drzwi. Po chwili pojawił się w nich uśmiechnięty Kuba.
- Hej!- zaśmiał się i pocałował mnie w  policzek.
- Hej.- odpowiedziałam czyniąc to samo.
Zaraz obok mnie pojawiła się Zuza, z którą chłopak przywitał się tak samo.
- To co tam macie?- zagadnął, a ja podałam mu torbę.
- Wow.- zdziwił się.- Dużo tego.- zachichotał.
- No tak wyszło.- zaśmiałam się.
- Dobra dziewczyny wiem, że się spieszycie, z resztą ja też, więc słuchajcie.- polecił, a my tylko pokiwałyśmy głowami. - Nie dam Wam za to kasy, bo uznałem, że to bez sensu, ale w Londynie mam ziomka. Podliczę ile i czego tam macie i taką samą ilość będziecie mogły sobie u niego wziąć za darmo, tylko powołajcie się na mnie. Koleś nazywa się David Williamson. To są namiary na niego.- powiedział podając nam kartkę z numerem i adresem chłopaka.- Naświetliłem mu już całą sytuację, tylko muszę mu powiedzieć ile towaru mam. Oczywiście nie musicie wszystkiego zabrać od razu, bo dosyć sporo tego.- uśmiechnął się cwaniacko.- Pasuje Wam?
- Jasne. - odpowiedziałyśmy chórem.
- To powodzenia w tym Londynie.- powiedział przytulając i całując w policzek najpierw mnie, potem Zuzę.- Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy.- dodał z uśmiechem.
- Oczywiście.- odrzekłyśmy machając mu i wchodząc do samochodu.
- To co teraz?- zapytała Zuza.
- Która godzina?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- 22.10.- stwierdziła patrząc na ekran swojego telefonu.
- Mam pomysł.- mruknęłam na co dziewczyna popatrzyła na mnie czekając na odpowiedź, ale ja nie miałam zamiaru jej informować o szczegółach.
Odpaliłam silnik i ruszyłam w tylko mi znanym kierunku. Po kilku minutach znalazłyśmy się na opuszczonym placu. Dziewczyna uśmiechnęła się, bo już chyba wiedziała co chcę zrobić.
- Zapach palonej gumy to jest to.- mruknęłam zapinając odpięte do tej pory pasy. Moja towarzyszka uczyniła to samo.
-Gotowa?- zapytałam na co dziewczyna pokiwała głową.
No i zaczęło się. Najpierw trochę spaliłam gumę, potem z  zawrotną prędkością przejechałam przez cały plac, a na końcu zrobiłam obrót o 360* i zatrzymałam samochód. W powietrzu unosił się siwy dym i zapach gumy.
- Tak, tego potrzebowałam.- zachichotała Zu na co ja odpowiedziałam jej tym samym.
- Ja też. To co teraz do domu?- zapytałam na co dziewczyna pokiwała tylko głową.
Ruszyłyśmy z placu i udałyśmy się prosto do naszych domów. Wysadziłam Zuzę i ruszyłam do siebie. Zaparkowałam samochód w garażu i zapalając papierosa wyszłam z niego. Usiadłam na dużej, drewnianej huśtawce ustawionej w ogrodzie i zaciągnęłam się dymem. Wtedy zobaczyłam zbliżającego się w moją stronę ojca. Już chciałam wyrzucić fajkę, gdy nagle usłyszałam:
- Nie gaś, nie gaś, nie przyszedłem tutaj, żeby Cię umoralniać.- powiedział szybko i usiadł obok mnie.
- To co się stało?- zapytałam.
- Denerwujesz się. - stwierdził.
- Skąd ta pewność?
- Byłaś pojeździć.
- Masz rację.- przyznałam się.
- Nie masz powodu.
- Jak to nie mam powodu?! Jutro zmieni się całe moje życie!- wrzasnęłam.
- To wyjdzie Ci na dobre.- zaczął.
- Nie kończ nawet, bo zaraz się pokłócimy.- prychnęłam.- A chciałabym się z Wami pożegnać w miłej atmosferze.
- Masz rację, przepraszam.- mruknął.
- Okey, a teraz wybacz, ale chce mi się spać.- mruknęłam wstając i kierując się do domu.
Od razu udałam się do mojego pokoju i zabierając z niego piżamę oraz ręcznik udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam piżamę i wysuszyłam włosy. Udałam się z powrotem do mojej sypialni i dopakowałam walizkę. Jakie szczęście, że resztę rzeczy przetransportowaliśmy do Londynu wcześniej- pomyślałam. Podłączyłam telefon do ładowarki i rzuciłam się na moje łóżko. Po chwili wędrowałam już po krainie Morfeusza.


Niedziela, 30 Czerwca 2013r.


                                                          **Dzień wyjazdu**
Zostałam obudzona przez budzik w  moim telefonie ustawiony na godzinę 6.00. Przeklęłam pod nosem i wygrzebałam się z ciepłej pościeli. Wyciągnęłam z walizki ciuchy i ubrałam się w nie.



Udałam się do łazienki. Odbyłam poranną toaletę i zrobiłam delikatny makijaż. Zeszłam do kuchni, aby zjeść śniadanie wraz z rodzicami. Po śniadaniu tata pomógł mi znieść bagaże i pojechaliśmy po Weronikę, Musieliśmy jechać na dwa samochody, ponieważ moja mama też chciała jechać. Ola i Zuza ruszyły w drogę na lotnisko z rodzicami Loli. Po około dwóch godzinach byliśmy na miejscu. Pożegnałyśmy się z rodzicami i ruszyłyśmy w kierunku odprawy. Ta przebiegła dość sprawnie i już po chwili siedziałyśmy w samolocie. Po około 3 godzinach lotu wylądowaliśmy na lotnisku Heathrow. Zabierając nasze bagaże zadzwoniłyśmy po taksówkę. Po 20 minutach znalazłyśmy się pod naszym domem. Muszę przyznać, że był śliczny, a do tego miał basen.



Od drugiej strony znajdował się cudowny ogród.



Z uśmiechem na twarzy ruszyłam do środka. Zostawiłam bagaże w przedpokoju.
Następnie ruszyłam do salonu.

 A potem do łazienki.

 Na końcu udałam się do kuchni.

Muszę przyznać ten dom był cudowny. Wszystkie razem udałyśmy się na górę, aby zobaczyć  nasze pokoje. Mój był wprost cudowny.

A w dodatku miałam własną łazienkę!

Oli również.


Weroniki był dokładnie w jej stylu.

Zuzy był taki jak lubiła.


Po obejrzeniu naszych sypialni i pokoi gościnnych ruszyłyśmy na dół po nasze walizki i udając się do naszych pokoi zaczęłyśmy się rozpakowywać swoje rzeczy. Po około dwóch godzinach skończyłam. Zeszłam do kuchni i niedługo potem obok mnie pojawiły się dziewczyny.
- Nie mamy nic do jedzenia.- stwierdziłam.
- To jedziemy na zakupy.- stwierdziła Zuza.
Postanowiłyśmy jechać do supermarketu, którym okazało się być Tesco. Po około godzinnych zakupach wróciłyśmy do domu. Rozpakowałyśmy zakupy i w tym momencie dostałam sms-a. Odpisałam od razu.


- Dziewczyny zostałyśmy zaproszone na kolację do wujka.- poinformowałam.
- To świetnie.- odpowiedziały chórem.
- Na którą?
- Na 19.00.-odpowiedziałam.
- To mamy jeszcze 3 godziny.- stwierdziła Ola.
-Mhm.-odpowiedziałam tylko.
Zrobiłyśmy kilka kanapek i po chwili wszystkie pochłonęłyśmy je. Potem rozsiadłyśmy się w salonie na kanapie i oglądałyśmy telewizję.
- Ej, dziewczyny już 17.00.- zauważyła Lola.
- No trzeba się szykować.- skomentowała Weronika i zgodnie ruszyłyśmy na górę.
- Tylko ubierzcie się jakoś elegancko!- krzyknęłam zanim dziewczyny zniknęły za drzwiami swoich pokoi.

Wzięłam krótki, orzeźwiający prysznic i zaczęłam się szykować. Zrobiłam trochę mocniejszy makijaż, a włosy wysuszyłam i wyprostowałam. Wybrałam dla siebie taki zestaw ubrań:




Wyszłam z pokoju i udałam się do salonu, aby poczekać na resztę. Tam siedziała już Zuza.
Ona prezentowała się tak:


- Kurwa, jak ja nie lubię się stroić.- zajęczała.
- Daj spokój, musimy dobrze wypaść.- odpowiedziałam siadając obok dziewczyny.
Ta tylko mruknęła jakieś przekleństwo pod nosem na co ja zachichotałam. Po chwili w salonie pojawiła się Weronika. Ona wyglądała tak.

- Gdzie Ola? Już 18.40.- stwierdziła z przekąsem.
Wstałam z kanapy i udałam się na górę.
- Ola!- wrzasnęłam kiedy nie zastałam dziewczyny w jej sypialni.
- Idę!- krzyknęła wychodząc z łazienki.
- Wow. Nie przegięłaś?- zapytałam kiedy zobaczyłam jej strój.



- Co masz na myśli?- zapytała poprawiając włosy.
- No wiesz, nie jest aż zbyt elegancko?
- Pfff, wyglądam zajebiście.- stwierdziła na co ja wybuchłam gromkim śmiechem. - Spadaj.- dodała marszcząc brwi.
- Dobra chodź, bo się spóźnimy.- powiedziałam wychodząc z pokoju i ciągnąc za sobą dziewczynę.
Po chwili wszystkie razem wychodziłyśmy z domu. Droga nie zajęła nam dużo czasu, ponieważ wujek był moim sąsiadem. Zadzwoniłam do drzwi i po chwili pojawił się w nich Paul. Tak, Paul Higgins to mój wujek.
- Klaudia!- krzyknął i mocno mnie przytulił.
- Wujku, dusisz.- zachichotałam.
- Przepraszam.- zrobił to samo co ja i zaczął witać się z resztą.
Weszłam do przedpokoju i usłyszałam tupot stóp na schodach. Po chwili przede mną pojawiła się mała dziewczynka.

- Kjałdia!- krzyknęła biegnąc w moją stronę. Kucnęłam i rozłożyłam ramiona, aby dziewczynka mogła się przytulić.
- Magie!- zaśmiałam się podnosząc ją i kręcąc wokół własnej osi na co dziewczynka zapiszczała.
Postawiłam ją na ziemi, a w tym samym czasie w przedpokoju pojawiła się moja ciocia.
- Witaj Kochanie!- zaśmiała się i mnie przytuliła.
- Cześć ciociu.- powiedziałam z uśmiechem odrywając się od kobiety.- A gdzie mój mały książę?- zapytałam, a w tym samym momencie z salonu wyłoniła się blond czupryna.


- Mike!- pisnęłam i podbiegłam do chłopczyka. Wzięłam go w objęcia i zaczęłam nim kręcić w kółko. Chłopczyk odpowiadał na moje poczytania donośnym śmiechem.
Mike usadowił się wygodnie na moich rękach i nie miał zamiaru nigdzie się ruszać. Podeszłam do reszty, która ciągle stała w przedpokoju. W tym momencie wybrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi. Magie wyrwała się z objęć swojej mamy i pobiegła otworzyć.
- Tata, wujkowie psyszli!- krzyknęła wesoło.
Jacy wujkowie?- pomyślałam.
- Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko, że zaprosiłem kogoś jeszcze.- odparł Paul i powędrował w stronę drzwi.