------------------------------------------------------------------------------------------------------------
~* Perspektywa Niall'a*~
Właśnie wróciłem z miętą dla Klaudii do pokoju. Niestety dziewczyna zasnęła. Odstawiłem parujący napój na szafkę i postanowiłem zająć się dziewczyną. Delikatnie ją podniosłem i ułożyłem wygodnie w moim łóżku, a następnie nakryłem kołdrą. Nim wyszedłem z pomieszczenia usłyszałem tylko jej ciche mamrotanie.
- Mamo ja chse kotka.
Zaśmiałem się cicho i zabierając z półki koc i poduszkę wyszedłem z pokoju zamykając drzwi.
- No to czeka mnie urocza noc na kanapie.- mruknąłem do siebie.
Na szczęście kanapa była nawet wygodna, a do rana zostało tylko kilka godzin, ponieważ zegar wskazywał już godzinę 5.00. Ułożyłem się wygodnie i zamknąłem oczy. Po chwili odpłynąłem do krainy snu.
Obudził mnie głośny śmiech dochodzący z innego pomieszczenia i światło wpadające przez duże okno do salonu. Przeciągnąłem się i postanowiłem otworzyć oczy. Mocne światło poraziło mnie, ale nie dałem za wygraną i postanowiłem wstać z posłania. Mój kark bolał niemiłosiernie. Przeciągając się ruszyłem do kuchni, aby się czegoś napić. W kuchni siedzieli chłopcy.
- Która godzina?- zapytałem.
- 10.12.- odpowiedział mi Liam.
- A Ty co swojego łóżka nie masz, że śpisz na kanapie?- parsknął śmiechem Lou.
- U mnie śpi Klaudia.- wzruszyłem ramionami obojętnie na co chłopcy wytrzeszczyli oczy, a Harry o mało nie wypluł kawy, którą spożywał. Miałem z tego niezły ubaw.
- Kto u Ciebie śpi?- zapytał Liam.
- No Klaudia.
- Wiesz że Paul Cię zabije?- zapytał.
- Ciekawe za co?- zapytałem. Lecz Laim'owi nie było dane dokończyć, ponieważ Lou musiał dodać swoje trzy grosze.
- Aż taki zły byłeś w łóżku, że Cie wyrzuciła na kanapę?
- Haha, bardzo śmieszne Lou. - powiedziałem z przekąsem. - Idę na górę. stwierdziłem zabierając kilka kanapek, butelkę wody i aspirynę. Pora obudzić Klaudię.
Wszedłem prędko po schodach i po cichu udałem się do mojego pokoju. Dziewczyna jeszcze spała. Uśmiechnąłem się na ten rozczulający widok. Klaudia spała wtulona w poduszkę jak w pluszowego misia. Podszedłem cicho do łóżka i usiadłem na jego brzegu.
- Klaudia, śpiochu wstawaj. - potrząsnąłem jej ramieniem. Jednak nie doczekałem się reakcji.
- Pobudka Śpiąca Królewno!- krzyknąłem ze śmiechem. Dziewczyna zerwała się z łóżka o mało co z niego nie spadając.
- O Boże!- pisnęła widząc mnie.- My nic razem prawda?
Zaśmiałem się i postanowiłem ją wkręcić.
- Jak to? Nie pamiętasz?
- Ale czego? Nie, nie, nie, proszę powiedz, że TEGO nie zrobiliśmy.- mówiła z przerażeniem.
- Klaudia, zrobiliśmy TO kilka razy tej nocy. Proszę powiedz, że coś pamiętasz.- udawałem poważnego, chociaż tak naprawdę miałem ochotę wybuchnąć śmiechem.
- O Boże! To niemożliwe! Ale chwila...- spojrzała na siebie.- Przecież ja mam ubrania i Ty też!- no to mam przejebane. - Oczywiście, że nic między nami nie zaszło, a Ty mnie podle wkręciłeś!- dźgnęła mnie palcem w tors.
- Przepraszam, ale Twoja mina była bezcenna. Chciałem się pośmiać.
- Ugh, zabiję Cię, ale nie teraz, bo za bardzo boli mnie głowa.- mruknęła.
- Haha, a właśnie mam dla Ciebie wodę i aspirynę.- podałem jej butelkę i tabletkę.
- O matko, dziękuję Ci. A w ogóle czy możesz mi opowiedzieć co się wczoraj stało i dlaczego znalazłam się w Twoim łóżku?- zapytała połykając tabletkę i popijając ją wodą.
Stwierdziłem, że opowiem jej całą historię, tym razem prawdziwą. Gdy dokończyłem dziewczyna była bardzo zażenowana swoim zachowaniem.
- Teraz wszystko pamiętam, ale czy ja naprawdę pieprzyłam takie głupoty?- zapytała uderzając się otwartą dłonią w czoło.
- Tak i tym razem nie kłamię.- uniosłem ręce w geście obronnym.
- Bardzo Cię za to przepraszam.- odpowiedziała.
- Nie masz za co, każdemu może się zdarzyć.- uśmiechnąłem się pokrzepiająco.- A teraz zjedz coś jeszcze.- podsunąłem pod jej nos talerz z kanapkami. Po chwili trzy zniknęły z talerza.
- Dziękuję bardzo Niall, za wszystko. - uśmiechnęła się promiennie, a w moim żołądku coś się poruszyło na ten widok.
- Nie ma za co, naprawdę. - odwzajemniłem uśmiech.
- Będę się już zbierać i tak już nadużyłam Twojej gościnności.
- Okey, odprowadzę Cię. - stwierdziłem wstając i podążając za dziewczyną.
Pożegnałem się z Klaudią i wróciłem do kuchni, gdzie nadal siedzieli chłopcy, którzy najwidoczniej nawet nie zauważyli jej wyjścia.
- To opowiesz nam w końcu jakim cudem ona się tu znalazła?- zapytał Zayn z zazdrością w głosie. Przynajmniej tak mi się wydawało. Kolejny raz tego dnia opowiedziałem całą historię, a chłopcy w pewnych jej momentach pękali ze śmiechu. Po skończonym opowiadaniu udaliśmy się do salonu, żeby pooglądać telewizję.
~*Perspektywa Klaudii*~
Po kilku minutach stałam już pod moim domem. Otworzyłam drzwi i po cichu weszłam do środka. Wyglądało na to, że dziewczyny jeszcze spały, bo w domu panowała idealna cisza. Ja też postanowiłam, że jeszcze się prześpię. Wstąpiłam szybko do kuchni po butelkę wody i udałam się do mojego pokoju. Po 20 minutach bezczynnego leżenia w łóżku stwierdziłam, że nie zasnę. Udałam się do łazienki, aby wziąć orzeźwiający prysznic. Po pół godzinie byłam wyszykowana. Ubrałam bokserkę i krótkie spodenki. Stwierdziłam, że posprzątam w mojej sypialni. Po kilkunastu minutach w pomieszczeniu panował idealny porządek. Wstawiłam jeszcze pranie i wyszłam z pokoju. Dochodziła już 12:00. Stwierdziłam, że pora obudzić dziewczyny. Najpierw udałam się do pokoju Zuzy, ale ona już nie spała. Następnie poszłam do Weroniki, a na końcu do Oli. Kiedy dziewczyny już wstały stwierdziłam, że zrobię im coś do jedzenia. Postawiłam na jajecznicę. Po kilkunastu minutach potrawa była gotowa. Zrobiłam jeszcze kawę i zawołałam przyjaciółki na śniadanie. Sama również sobie trochę nałożyłam. Po posiłku każda z nas udała się do swojego pokoju, ale przedtem uzgodniłyśmy, że musimy jechać na zakupy. Stwierdziłam, że zrobię makijaż i zmienię strój. Po kilkunastu minutach wyglądałam tak.
Pogoda dzisiaj była cudowna, więc warto było skorzystać i ubrać się w coś krótkiego. Gotowa wyszłam na balkon, aby zapalić. Wreszcie mogłam odetchnąć i pomyśleć. To co wczoraj stało się miedzy mną a Kevin'em nie powinno się wydarzyć. Nie powinnam również iść najebana do Niall'a. Sądziłam, że tutaj zmieni się moje życie, jednak ono zaczyna się chyba jeszcze bardziej pieprzyć, bo jak wytłumaczyć to wszystko. Kevin wie jaka jestem i co robię ze swoim życiem, ale Niall, Harry, Liam, Louis i Zayn myślą, że jesteśmy zwykłymi, poukładanymi dziewiętnastolatkami. Nie ma to jak okłamywać kogoś od początku znajomości, ale z drugiej strony co miałam zrobić. Podejść i powiedzieć: Hej, jestem Klaudia. Piję, ćpam, biorę udział w nielegalnych wyścigach i należę do czegoś co można nazwać gangiem. Zdecydowanie nie byłby to najlepszy początek, o ile w ogóle po takim przywitaniu byłby jakiś początek. Kończąc moje przemyślenia zgasiłam niedopałek i wróciłam do pokoju. Do torebki spakowałam portfel, dokumenty, kosmetyki, papierosy wraz z zapalniczką i perfumy. Telefon schowałam do kieszeni spodenek, psiknęłam włosy jeszcze lakierem nadającym objętość i nałożyłam okulary na głowę. Zeszłam na dół, gdzie czekała już na mnie Weronika i Zuza, oczywiście brakowało tylko Oli. Kiedy brunetka pojawiła się na dole zebrałyśmy się do wyjścia. Z szafki w przedpokoju wzięłam jeszcze tylko kluczyki do samochodu i klucze do domu. Wychodząc zamknęłam drzwi i udałam się do garażu. Wyjechałam na podjazd moim samochodem.
Kiedy dziewczyny już wsiadły ruszyłyśmy w kierunku centrum miasta. Najpierw podjechałyśmy pod TESCO. Gdy nasz wózek był już pełny udałyśmy się do kasy, aby uregulować rachunek. Następnie odwiedziłyśmy ogromną galerię handlową. Odwiedziłyśmy mnóstwo sklepów. Po kilkugodzinnym maratonie zakupowym stwierdziłyśmy, że pora wracać. Około 17:00 dotarłyśmy pod dom. Wtedy dostałam sms'a. Niewiele się zastanawiając odpisałam.
Zablokowałam telefon i zabierając moje rzeczy udałam się do domu. Postawiłam wszystko w przedpokoju i udałam się do kuchni, gdzie siedziały dziewczyny.
- Dzisiaj o 21:00 mam wyścig.- oznajmiłam nalewając sobie soku do szklanki.
- Coo?- zapytały chórem.
- Łatwo będzie, a kasa spora, bo 10.000 funtów. - odpowiedziałam.
- Johnson?- zapytała Zuza na co tylko przytaknęłam.
W tym momencie mój telefon rozdzwonił się. Widząc kto to odebrałam od razu.
- Hej Niall. Co jest?
- Hej, chłopcy pytają czy macie wolny wieczór.
- No tak, a co?
- Może obejrzeliśmy jakiś film czy coś?
- W sumie czemu nie, zapraszamy do nas o 19:00. Pasuje Wam? Wyślę Ci adres.
- Tak, oczywiście. To do zobaczenia.
- No paa.- rozłączyłam się.
- Z kim się umówiłaś?- zapytała Weronika.
- Chłopaki wpadną o 19:00.
- A Ty o 21:00 masz wyścig.- skomentowała Zuza.
- To wyjdę po prostu.- wzruszyłam ramionami.- Robimy jakieś żarcie czy zamawiamy pizzę?- zapytałam.
- Pizza. - stwierdziły jednogłośnie dziewczyny.
- Okey, to co? Może rozpakujemy zakupy?- zapytałam na co dziewczyny pokiwały głowami i już po chwili wszystkie siatki z jedzeniem zostały rozpakowane.
Po chwili wszystkie opuściłyśmy kuchnię. Ja zabrałam swoje rzeczy z przedpokoju i udałam się na górę. Gdy znalazłam się w sypialni pierwszą rzeczą jaką zrobiłam było wyjście na balkon, aby zapalić. Podczas tej czynności zastanawiałam się jak będzie wyglądał wyścig. W sumie dawno nie jeździłam, a to może być mój powrót, tylko muszę wygrać. Spojrzałam na telefon, była godzina 18:00. Stwierdziłam, że jednak pojadę wcześniej do Kevin'a, aby poćwiczyć. Pośpiesznie wykonałam telefon do niego i umówiłam się na godzinę 19:30. Postanowiłam wziąć prysznic i wybrać jakieś ubranie. Po szybkiej kąpieli postanowiłam wybrać strój.
-Hej, wejdźcie.- powiedziałam zapraszając ich gestem ręki do środka.
Gdy chłopcy siedzieli już w salonie z dziewczynami postanowiłam, że pora się zbierać.
- Wybaczcie, ale muszę wyjść. Będę około 22:00, więc macie tu zostać.- uśmiechnęłam się i opuściłam pomieszczenie.
Zabierając wszystko wyszłam z domu i udałam się do klubu. Po kilkunastu minutach byłam na miejscu. Zaparkowałam samochód na parkingu dla pracowników klubu i udałam się do tylnego wejścia. Już od progu zostałam przywitana uśmiechami i pozdrowieniami. Szybkim krokiem udałam się do gabinetu Kevina'a.
- Hej.- przywitałam się. - Gdzie moje maleństwo?
- Cześć, Ciebie też miło widzieć, u mnie wszystko w porządku.- zaśmiał się.
- Dobra, dobra no.- zawtórowałam mu.- To gdzie mój samochodzik?
- Chodź.- powiedział zabierając kluczyki z biurka.
Wyszliśmy na plac za klubem, a moim oczom ukazał się mój samochód.
- Tak bardzo tęskniłam!- pisnęłam, rzucając się na maskę i tuląc ją co wywołało u Kevin'a atak śmiechu.
Chłopak rzucił we mnie kluczami od auta, a ja pośpiesznie wsiadłam do niego. Odpaliłam samochód i uchyliłam okno.
- Jedziesz?- zapytałam Kevin'a.
- Nie dzięki, chcę jeszcze żyć.- zaśmiał się.
- Bardzo śmieszne.- wystawiłam mu język i z piskiem opon odjechałam.
Po kilku minutach znalazłam się na dobrze mi znanym, opuszczonym placu, gdzie mogłam poćwiczyć. Na koniec obróciłam samochód o 180 stopni i mogłam uznać mój trening za skończony. Spojrzałam na zegarek zawieszony na moim nadgarstku i okazało się, że już 20:30, więc postanowiłam się udać na ulicę, na której miał się odbyć wyścig. Po kilku minutach byłam na miejscu, a tam czekał już na mnie Kevin. Wysiadłam z auta i znalazłam się obok bruneta.
- Uważaj na nią.- mruknął wskazując dyskretnie na czarnowłosą dziewczynę pokrytą tatuażami, która uważnie mi się przyglądała- Podobno jest niezła.- dokończył.
- A oprócz niej ktoś jeszcze może mnie zaskoczyć?- zapytałam.
- Raczej nie.- stwierdził na co tylko pokiwałam głową.
W tym momencie czarnowłosa podeszła do nas.
- Jessica.- wyciągnęła dłoń, którą od razu uścisnęłam.
- Klaudia.- uśmiechnęłam się.
- Klaudia Kowalska?- zapytała.
- Tak a co?- zapytałam unosząc brwi do góry.
- Czyli już nie mam szans, żeby wygrać. Wszyscy Cię tu znają. Jesteś najlepsza.- powiedziała.
- Dzięki, ale bez przesady.- zaśmiałam się.
W tym momencie usłyszeliśmy głos jakiegoś mężczyzny, który kazał wszystkim którzy biorą udział w wyścigu ustawić się na linii startu.
- Powodzenia.- powiedziałam z uśmiechem.
- Dziękuję i wzajemnie.- odwzajemniła gest odchodząc.
- Fajna jest.- stwierdziłam, a Kevin skinął głową zgadzając się ze mną. - No to jadę.- zaśmiałam się na co chłopak przytaknął i pokazał kciuki w górę, a ja wsiadłam do samochodu i odjechałam w uzgodnione miejsce. Po chwili dostałyśmy znak do startu i wszystkie samochody ruszyły z zawrotną prędkością. Kilka minut później na prowadzenie wysunęłam się ja i Jessica. Dziewczyna nie dawała za wygraną. Kilkaset metrów przed metą wykonałam mój standardowy trik i jako pierwsza ukończyłam wyścig. Kilkanaście sekund po mnie dojechała czarnowłosa. Wyszłam z samochodu i to samo zrobiła Jessica.
- A nie mówiłam, że tak będzie? Gratuluję.- uśmiechnęła się, co mnie zdziwiło, bo myślałam, że będzie wściekła.
- Dziękuję.- odwzajemniłam uśmiech.
- Słuchaj, jutro w opuszczonym magazynie jest duża impreza. Zbierz znajomych i wbijajcie.
- Okey, czemu nie, a gdzie ten magazyn?- zapytałam.
- Downtown Street 21.
- Oo, byłam tam na kilku imprezach.- zaśmiałam się.
- No i super. To jutro o 21:30 się tam widzimy.
- Okey, ja już spadam, do jutra.- uśmiechnęłam się, a dziewczyna mnie przytuliła na pożegnanie.
Wsiadłam do samochodu, a po chwili pojawił się w nim Kevin.
- Podwieźć Cię gdzieś Maleńka?- zapytałam niskim głosem zabawnie poruszając brwiami na co chłopak wybuchnął śmiechem.
Po kilku minutach znów znaleźliśmy się pod klubem, a ja zaparkowałam samochód i oddałam kluczyki Kevin'owi.
- Jutro w magazynie na Downtown Street 21 o 21:30 jest impreza. Wpadniesz?- zapytałam.
- Jasne, czemu nie.- uśmiechnął się.
- Okey to do jutra.- powiedziałam i cmoknęłam go w policzek na pożegnanie.
Po chwili znajdowałam się już w moim drugim samochodzie. Odpaliłam papierosa i udałam się w kierunku domu. Kiedy wjechałam na podjazd była godzina 22:03. Ziewnęłam i weszłam do domu. Już od progu było słychać głośne rozmowy i śmiechy. Rozebrałam buty i zostawiłam rzeczy w przedpokoju. Udałam się do salonu i rzuciłam się na kanapę między Weronikę oraz Niall'a.
- To jak już nareszcie jesteś to wreszcie zamówimy pizzę!- krzyknął radośnie Niall na co ja się zaśmiałam.
Wspólnie wybraliśmy trzy nasze ulubione pizze w największym rozmiarze.
- Idę zapalić. - oznajmiłam wychodząc na taras.
Odpaliłam papierosa i odwróciłam głowę w bok. Tuż obok mnie stał Irlandczyk.
- Co tam?- zapytałam.
- Wiem o wszystkim.- odparł szorstko.
- Ale o czym?- dopytywałam nie wiedząc o co chodzi.
- O twoim drugim życiu, Klaudia...


















.jpg)
.jpg)







.jpg)
.png)



.jpg)

