niedziela, 30 listopada 2014

Zwiastun^^

To jeszcze nie rozdział, ale już coś! Dzisiaj mam dla Was zwiastun mojego bloga. :)
Ogólnie przepraszam za tak długą nieobecność, ale obiecuję, że to się poprawi!
Zostawiam Was ze zwiastunem, komentujcie, oglądajcie!
Enjoy! :D



czwartek, 28 sierpnia 2014

Rozdział pierwszy

 Cześć Skarby! Znów muszę Was przeprosić za moją długą nieobecność. :( Przykro mi bardzo  z tego powodu. Najpierw wyjechałam nad morze, a później nagle wszystko zaczęło się psuć. Nie będę Wam się tłumaczyć, bo wiem że zawaliłam (kolejny raz) i nie mam zamiaru się usprawiedliwiać. W takim razie zapraszam Was do czytania i komentowania drugiego rozdziału Innej Historii. :)
Enjoy! :D
P.S. Przypuszczam, że w przeciągu kilku dni na Never Ending Story też pojawi się w końcu nowy rozdział, więc i tam serdecznie Was zapraszam! :*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




W końcu po krótkiej sprzeczce udało nam się wyjechać w drogę. Nie zajęła nam ona dużo czasu i już po kilku minutach znajdowałyśmy się przed Tesco. Wyszłyśmy z samochodu i od razu udałyśmy się do środka. Zabrałyśmy wózek i od razu zaczęłyśmy wrzucać do niego potrzebne nam produkty. Po około pół godzinnych zakupach miałyśmy wszystko czego potrzebowałyśmy. Uregulowałam rachunek i wyszłyśmy ze sklepu. Tym razem bez sprzeczek udało nam się dotrzeć do domu. Wypakowałyśmy zakupy i zabrałyśmy się za robienie kolacji. Nagle mój telefon zaczął z siebie wydawać dźwięk zwiastujący nadchodzące połączenie. Wytarłam ręce i szybko podbiegłam do urządzenia. Gdy na wyświetlaczu zobaczyłam imię Kevin trochę się zaniepokoiłam. Przeciągnęłam zieloną słuchawkę po ekranie tym samym odbierając.
-Tak, słucham.-powiedziałam niepewnie.
-Witaj Piękna. To ja, Kevin. Mam pytanie.- z jego głosu dało się już wyczytać jakie.
-Więc słucham.- odpowiedziałam głupkowato.
-Przecież wiesz, że chodzi o wyścig. Chciałem po prostu zapytać czy będziecie w najbliższym czasie w Londynie?
-Raczej nie.- skłamałam zaciskając usta w wąską linijkę.Bałam się, że wyczuje kłamstwo w moim głosie, jednak tak się nie stało.
-Och, szkoda, bo Jack o Was pytał, ale cóż mówi się trudno. W takim razie trzymaj się, a jak byście zmieniły plany to zadzwoń. Pozdrów dziewczyny. Pa mała.
-Cześć, Kevin.- powiedziałam sucho i odetchnęłam z ulgą słysząc dźwięk kończący połączenie.
Oparłam się rękoma o blat kuchenny ciężko oddychając. Zastanawiałam się co stało się z Kevin'em. Chciał po prostu mnie wystawić Jack'owi. To nie był ten sam człowiek, którego widziałam jeszcze dwa miesiące temu. Potrząsnęłam głową odganiając od siebie złe myśli. Odsunęłam się od blatu i podeszłam do dziewczyn, które właśnie kończyły przygotowywać sałatkę.
-Macie pozdrowienia od Kevin'a.- uśmiechnęłam się blado.
-Fajnie, ale widzę, że coś się dzieje. Jesteś strasznie blada.- powiedziała Zuza patrząc na mnie z troską.
-Dzwonił tylko po to by zapytać, czy nie chcemy się ścigać, bo Jack pytał.- odrzekłam na jednym oddechu.
-Czy on się kuźwa z osłem na mózgi zamienił?!- zapytała Ola podniesionym głosem na co my cicho zachichotałyśmy.
-No właśnie, przecież Jack jakby nie patrząc wydał na nas wyrok.- dodała Weronika.
-Co się dzieje z tym kolesiem. Nie poznaję go.- zaznaczyła Zuzka.
-Ja też, ale co mam zrobić. Skłamałam po prostu i po sprawie.- odrzekłam lekceważąc całą sprawę.
-No właśnie nie. Pamiętasz jak Cię urządził, kiedy poprzecinał linki hamulcowe w Twoim samochodzie. Dachowałaś. Na całe szczęście to było tylko kilka zadrapań, ale nikt nie wie co mu może strzelić do głowy. Musimy pogadać z Kevin'em.- powiedziała jak zawsze najbardziej ogarnięta Weronika. Mimo, że była bardzo dobrym kierowcą nie chciała nawet słyszeć o jakiż wyścigach, a tym bardziej nielegalnych.
-Przynudzasz Stara. Dobrze wiesz, że Kevin nie chce abyśmy startowały, ale nie ma po prostu innego wyjścia.- odpowiedziałam dziewczynie na co ta przewróciła oczami.
-Kurde Klaudia!- pisnęła Olka.
-No co?! Co ja mogę zrobić?! Jak już raz w to weszłam, to teraz się tak łatwo nie wyplączę.- stwierdziłam.- I Zu tak samo.- dodałam cicho.
-Musimy coś z tym zrobić.- zarządziła Weronika na co my tylko przytaknęłyśmy głowami.- Ale teraz zjedzmy, bo zaraz wszystko ostygnie. -dodała, a my pokornie wykonałyśmy jej polecenie.
Zjadłyśmy kolację i rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapie w salonie.
-Komu piwo? - zapytała Ola wstając. Wszystkie zgodnie podniosłyśmy ręce.
-Weź jeszcze fajki i popielniczkę.- dodałam, a sama wstałam i udałam się do półki, na której leżał mój elektroniczny  papieros z liquid'em o smaku truskawkowym. Włączyłam go i zaciągnęłam się. Dym rozszedł się po pomieszczeniu dając przyjemny zapach. Po kilku zaciągnięciach poczułam lekkie szturchnięcie w bark. Spojrzałam w stronę Zuzy, która wyciągała rękę po moją własność. Zaśmiałam się cicho i podałam dziewczynie urządzenie. Wstałam  z kanapy i oznajmiłam dziewczynom.
-Idę do Oli, bo ona chyba dopiero chmiel na te piwo zbiera.
Dziewczyny słysząc moją wypowiedź wybuchły gromkim śmiechem, ale nie skomentowały. Wyszłam z pomieszczenia i szybkim krokiem udałam się do kuchni.
-Co tak długo?-zapytałam z wyrzutem wchodząc.
-No szukam jakiegoś żarcia.-powiedziała szperając w półce.
-To nie mogłaś zawołać?-zapytałam.-Czego szukasz?
-Jakieś chrupki, ciastka, coś dobrego.- odpowiedziała.
-Mhm. Druga półka po prawej stronie.- wyjaśniłam zabierając piwo i papierosy.
Dziewczyna podążyła tuż za mną niosąc przekąski. Postawiłyśmy produkty na stoliku i Ola od razu usiadła na fotelu, a ja musiałam dolać liquid'u do mojej fajki, bo moje przyjaciółki się nią poczęstowały. Nagle mnie oświeciło.
-Ej, a Wy macie jakieś ciuchy ze sobą?-zapytałam.
-A po co?- powiedziała Zuza.
-No przecież zostajecie na cały weekend. Moi rodzice wyjechali w delegację i wracają dopiero we wtorek. Nie mówiłam Wam?
-Coś wspominałaś, ale kto teraz pojedzie po jakieś nasze rzeczy skoro wszystkie wypiłyśmy?- zapytała Weronika.
-Oprócz mnie.-skomentowałam.- W takim razie pakować tyłki do samochodu i jedziemy.- dodałam.
-Dobrze mamusiu.- zachichotała Ola na co ja zgromiłam ją wzrokiem.
-Wiesz, córciu Tobie to by się takie porządne lanie przydało.- skomentowałam podchodząc do dziewczyny.
Ta pisnęła i schowała się za plecami Zuzy.
-Dobra dzieci spokój. Miałyśmy jechać, więc jedźmy.- zarządziła Weronika ciągnąc Olę i Zuzę za rękę.- A Ty weź kluczyki.- odwróciła się mówiąc do mnie. Posłusznie wykonałam jej polecenie. Zabrałam kluczyki od samochodu i od domu oraz dokumenty i paczkę papierosów. Zgasiłam światło i wyszłam z domu zamykając go na klucz.
Wsiadłyśmy do samochodu i podjechałyśmy najpierw pod dom Zuzy. Wysiadłam z samochodu i zapaliłam papierosa. Weronika zgromiła mnie mnie wzrokiem, kiedy chciałam odpalić drugiego, więc schowałam paczkę do kieszeni spodni i posłusznie czekałam na przyjście dziewczyny. Pojawiła się po chwili z torbą pełną ciuchów. Następnie udałyśmy się do Oli, ale z nią musiałyśmy wejść do domu, bo pewne było, że sama raczej wybierałaby się trzy godziny. Pomogłyśmy się jej szybko spakować i wyruszyłyśmy do domu Weroniki. Jej spakowanie się zajęło kilka minut, więc już po chwili wracałyśmy do domu.  Z powrotem rozsiadłyśmy się na kanapie i włączyłyśmy telewizor. Wypiłyśmy piwo, potem butelkę wina i każda po dwa drinki. Około 2.00 w nocy zmęczone i lekko  podpite położyłyśmy się spać.


Piątek, 20 Czerwca 2013r.


                                   ** Następnego dnia **
Obudziły mnie ciepłe promienie słońca. Przetarłam oczy i niechętnie zwlekłam się z łóżka. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Opatulona w ręcznik udałam się z powrotem do mojej sypialni w poszukiwaniu jakiś czystych ciuchów. Wygrzebałam z szafy krótkie jeansowe spodenki i białą bokserkę oraz czystą bieliznę. Wytarłam dokładnie swoje już prawie suche ciało i ubrałam się we wcześniej naszykowany strój. Zeszłam do kuchni i okazało się, że dziewczyny już dawno wstały i zjadły śniadanie.
-Ej patrzcie Śpiąca Królewna się obudziła!-krzyknęła radośnie Zuza na co ja w odpowiedzi pokazałam jej tylko środkowy palec otwierając lodówkę. Wyjęłam z niej butelkę wody i nalałam sobie jej do szklanki. Wypiłam duszkiem zawartość i odstawiłam szklankę do zlewu. Usiadłam przy stole i ukradłam jedną kanapkę z talerza Weroniki. Ta spojrzała na mnie morderczym wzrokiem, a ja cmoknęłam w powietrzu.
Zjadłam ją i sięgnęłam po kolejną. Kiedy w końcu się najadłam stwierdziłam, że muszę zapalić. Wyszłam na taras i odpaliłam jednego. Zaciągnęłam się dymem przymykając powieki. Słońce delikatnie pieściło moją twarz. Uśmiechnęłam się delikatnie i otworzyłam oczy. Dokończyłam palenie papierosa i weszłam z powrotem do domu.
-Nudno mi.- stwierdziła Lola robiąc smutną minkę.
-To poróbmy coś.- odezwała się Weronika.
-Tylko co?- zapytała Zuza.
-Chodźmy na jakąś imprezę. - stwierdziłam, a w tym samym czasie telefon Weroniki zaczął dzwonić.
Dziewczyna wyszła z pomieszczenia, aby odebrać. Po chwili wróciła z uśmiechem na ustach.
-Już nie musimy się martwić co będziemy robić. Zostałyśmy zaproszone na imprezę do Kuby. - wyjaśniła.
-No i super.-ucieszyła się Ola.- Ale nie mamy się w co ubrać.-dodała, na co ja się tylko  zaśmiałam.
-No to jedziemy na zakupy.- stwierdziłam.
Przebrałyśmy się i wyszłyśmy z domu. Droga do galerii handlowej zajęła nam 30 minut. Zaparkowałyśmy samochód i ruszyłyśmy na zakupy. Najpierw odwiedziłyśmy nasze ulubione sklepy, a później resztę. Po około 4 godzinach spędzonych na kupowaniu obładowane udałyśmy się do Mc'Donald'a na jakiś niezdrowy obiad. Następnie wróciłyśmy do domu. Rozsiadłyśmy się na kanapie i włączyłyśmy telewizor.
-Ej, ale musimy coś ustalić.-wypaliła nagle Zuzka.
-Co?-zapytałam.
-No czy pijemy czy ćpamy?- dodała.
-To i to.- wypaliła Ola bez zastanowienia, na co my spojrzałyśmy na nią jak na kogoś niespełna rozumu.
-No dobra, dobra jedna kreska i jeden joint, a później tylko pijemy.
-Na to chyba mogę się zgodzić.- stwierdziła Weronika.
-Chyba pora zacząć się szykować nie sądzicie?- zapytałam. Dziewczyny tylko przytaknęły i udałyśmy się do mojego pokoju.
Po kolei wzięłyśmy prysznic i zaczęłyśmy się szykować. W pełni umalowane i ubrane zadzwoniłyśmy po taksówkę. Około godziny 20.00 zjawiłyśmy się w domu Kuby. Zadzwoniłyśmy do drzwi i po chwili w nich pojawił się Kuba.




-Cześć dziewczyny! Co dla Was?- zapytał od razu.
-Cztery jointy i trochę koki.- odpowiedziałam.
-Proszę bardzo.-odpowiedział podając nam narkotyki.
-Dzięki.-odpowiedziałyśmy chórem.
Weszłyśmy do salonu i rozsiadłyśmy się na kanapie. Wzięłyśmy sobie po piwie i zapaliłyśmy po joincie. Później w szampańskim nastroju ruszyłyśmy na parkiet. Po kilku godzinach tańczenia wszystkie udałyśmy się do toalety. Rozsypałyśmy biały proszek na szafce w równych kreskach. Zwinęłam banknot dziesięciozłotowy i jako pierwsza wciągnęłam narkotyk do nosa.

Następnie zrobiły to moje przyjaciółki. Wyszłyśmy z toalety i poszłyśmy się dalej bawić.
Około 5.00 nad ranem pijane i zmęczone wróciłyśmy do domu i od razu położyłyśmy się spać.

Kolejne dni mijały nam w podobny sposób. Żyłyśmy od imprezy do imprezy. Ciężko było nam przyswoić do siebie myśl, że za niedługo wyjeżdżamy. Dopiero w piątek następnego tygodnia udało nam się wytrzeźwieć. Teraz pozostawało nam tylko się spakować i czekać  do wyjazdu...


wtorek, 22 lipca 2014

Prolog

No to zaczynamy z nowym blogiem! Zapraszam do czytania i komentowania. Mam nadzieję, że się Wam spodoba! Enjoy :D
---------------------------------------------------------------------------------------------





               Retrospekcja  
** 2 miesiące wcześniej ** 
Na ulicy było pusto. Wszyscy normalni ludzie już dawno siedzieli w swoich ciepłych mieszkaniach. Niedawno przestało padać, więc jezdnia była dosyć śliska. Zegar już dawno wybił północ. Na chodnikach gromadzili się ludzie chcący zobaczyć to wydarzenie. Robiło się coraz głośniej. Zawodnicy rozgrzewali silniki swoich samochodów. Ryk aut uniemożliwiał rozmowy. Ludzie przekrzykiwali się. On powolnym krokiem zmierzał w moją stronę. Mój największy rywal. Z wymalowaną na twarzy wyższością stanął tuż przede mną. Skrzyżowałam ręce na piersiach czekając na to co mi za chwilę powie. Uśmiechnął się cwaniacko i zaczął. 
-No proszę, Panna Kowalska znów zjawiła się w Londynie. To w Polsce nie macie wyścigów?-jednym zdaniem podniósł mi ciśnienie. 
-Pytasz, bo boisz się konkurencji?-odgryzłam się. 
-Haha. Proszę Cię. I może masz jeszcze na myśli siebie?- zapytał bezczelnie. 
-Nic takiego nie powiedziałam, ale radziłabym Ci już iść do twojej laski, bo on ją zaraz przeleci.-zaśmiałam się patrząc jak chłopak szybko biegnie do swojego samochodu.- Dureń.-dodałam bardziej do siebie i wsiadłam do mojego cacka. Odpaliłam silnik i porządnie zagazowałam. Ustawiliśmy się na starcie. Dziewczyna w krótkiej spódniczce ściągnęła koszulkę i machnęła nią. Ruszyłam z zawrotną prędkością. Teraz liczyła się tylko wygrana... Ostatni zakręt i meta. Muszę prędko wyjść na prowadzenie.-pomyślałam wciskając pedał gazu do końca. Silnik odezwał się głośno, a mnie aż wcisnęło do fotela. W końcu dogoniłam Jack'a. Zmieniłam bieg i wyprzedziłam go. Teraz już miałam pewność, że mi się udało. Dojechałam do mety. Zahamowałam z piskiem i od razu wysiadłam z samochodu. Przywitały mnie piski i gwizdy. Obok mnie z zawrotną prędkością pojawiło się mnóstwo ludzi, którzy koniecznie chcieli mi pogratulować. Wśród całego tłumu odnalazłam wzrokiem moje przyjaciółki, które usilnie próbowały się do mnie przecisnąć. Nagle jednak tłum się rozstąpił na dwie połowy, a po środku stanął Jack. 
-To jeszcze nie koniec.-powiedział przez zęby obrzucając mnie wrogim spojrzeniem i odszedł. 
Stałam osłupiona pośród ludzi. O co mu mogło chodzić?-zapytałam samą siebie. W tym samym momencie poczułam mocne szarpnięcie i zostałam przytulona przez cztery osoby naraz. Zaśmiałam się cicho i grzecznie czekałam, aż w końcu mnie puszczą. 
-Myślałam, że mnie udusicie.-powiedziałam, gdy w końcu udało mi się wyswobodzić z uścisku. 
-No wiesz co? Przecież wygrałaś! To tylko z radości!-broniła się Ola. Cała ona. Moja mała głupiutka Ola... 

Teraźniejszość
Czwartek, 19 Czerwca 2013r.
Siedziałyśmy właśnie w czwórkę oglądając zdjęcia w naszym albumie. Każda z nas patrząc na fotografię przywoływała w swojej głowie wspomnienia z minionego dnia. 19 Kwietnia 2013r. był dla mnie szczęśliwą datą. Wtedy wygrałam najważniejszy wyścig w swoim życiu.
-Ej, a Wy czaicie to, że za kilka tygodni będziemy tam już na stałe?-zapytała głupkowato Zuza.
-No co Ty.-odpowiedziała jej kąśliwie Olka.
-A idź się utop.- odgryzła się Zuzka.
Zachichotałam cicho słysząc ,,bardzo inteligentną'' rozmowę moich przyjaciółek, na co te zgromiły mnie wzrokiem.
-Głodna jestem.- zajęczała Weronika i jak na zawołanie zaburczało jej w brzuchu.
-No to jedziemy do sklepu.-zarządziłam.
-Po piwo!-krzyknęła Zuza.
-Po fajki!-dodała Lola.
-I po żarcie oczywiście.- skomentowała Weronika.
Wyszłyśmy z mojego domu zamykając drzwi na klucz i wsiadłyśmy do samochodu. Ja zajęłam miejsce za kierownicą, a reszta zaczęła się kłócić kto będzie siedział z przodu. Czułam, że czeka mnie długa droga...