Cześć Skarby! Znów muszę Was przeprosić za moją długą nieobecność. :( Przykro mi bardzo z tego powodu. Najpierw wyjechałam nad morze, a później nagle wszystko zaczęło się psuć. Nie będę Wam się tłumaczyć, bo wiem że zawaliłam (kolejny raz) i nie mam zamiaru się usprawiedliwiać. W takim razie zapraszam Was do czytania i komentowania drugiego rozdziału Innej Historii. :)
Enjoy! :D
P.S. Przypuszczam, że w przeciągu kilku dni na Never Ending Story też pojawi się w końcu nowy rozdział, więc i tam serdecznie Was zapraszam! :*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W końcu po krótkiej sprzeczce udało nam się wyjechać w drogę. Nie zajęła nam ona dużo czasu i już po kilku minutach znajdowałyśmy się przed Tesco. Wyszłyśmy z samochodu i od razu udałyśmy się do środka. Zabrałyśmy wózek i od razu zaczęłyśmy wrzucać do niego potrzebne nam produkty. Po około pół godzinnych zakupach miałyśmy wszystko czego potrzebowałyśmy. Uregulowałam rachunek i wyszłyśmy ze sklepu. Tym razem bez sprzeczek udało nam się dotrzeć do domu. Wypakowałyśmy zakupy i zabrałyśmy się za robienie kolacji. Nagle mój telefon zaczął z siebie wydawać dźwięk zwiastujący nadchodzące połączenie. Wytarłam ręce i szybko podbiegłam do urządzenia. Gdy na wyświetlaczu zobaczyłam imię Kevin trochę się zaniepokoiłam. Przeciągnęłam zieloną słuchawkę po ekranie tym samym odbierając.
-Tak, słucham.-powiedziałam niepewnie.
-Witaj Piękna. To ja, Kevin. Mam pytanie.- z jego głosu dało się już wyczytać jakie.
-Więc słucham.- odpowiedziałam głupkowato.
-Przecież wiesz, że chodzi o wyścig. Chciałem po prostu zapytać czy będziecie w najbliższym czasie w Londynie?
-Raczej nie.- skłamałam zaciskając usta w wąską linijkę.Bałam się, że wyczuje kłamstwo w moim głosie, jednak tak się nie stało.
-Och, szkoda, bo Jack o Was pytał, ale cóż mówi się trudno. W takim razie trzymaj się, a jak byście zmieniły plany to zadzwoń. Pozdrów dziewczyny. Pa mała.
-Cześć, Kevin.- powiedziałam sucho i odetchnęłam z ulgą słysząc dźwięk kończący połączenie.
Oparłam się rękoma o blat kuchenny ciężko oddychając. Zastanawiałam się co stało się z Kevin'em. Chciał po prostu mnie wystawić Jack'owi. To nie był ten sam człowiek, którego widziałam jeszcze dwa miesiące temu. Potrząsnęłam głową odganiając od siebie złe myśli. Odsunęłam się od blatu i podeszłam do dziewczyn, które właśnie kończyły przygotowywać sałatkę.
-Macie pozdrowienia od Kevin'a.- uśmiechnęłam się blado.
-Fajnie, ale widzę, że coś się dzieje. Jesteś strasznie blada.- powiedziała Zuza patrząc na mnie z troską.
-Dzwonił tylko po to by zapytać, czy nie chcemy się ścigać, bo Jack pytał.- odrzekłam na jednym oddechu.
-Czy on się kuźwa z osłem na mózgi zamienił?!- zapytała Ola podniesionym głosem na co my cicho zachichotałyśmy.
-No właśnie, przecież Jack jakby nie patrząc wydał na nas wyrok.- dodała Weronika.
-Co się dzieje z tym kolesiem. Nie poznaję go.- zaznaczyła Zuzka.
-Ja też, ale co mam zrobić. Skłamałam po prostu i po sprawie.- odrzekłam lekceważąc całą sprawę.
-No właśnie nie. Pamiętasz jak Cię urządził, kiedy poprzecinał linki hamulcowe w Twoim samochodzie. Dachowałaś. Na całe szczęście to było tylko kilka zadrapań, ale nikt nie wie co mu może strzelić do głowy. Musimy pogadać z Kevin'em.- powiedziała jak zawsze najbardziej ogarnięta Weronika. Mimo, że była bardzo dobrym kierowcą nie chciała nawet słyszeć o jakiż wyścigach, a tym bardziej nielegalnych.
-Przynudzasz Stara. Dobrze wiesz, że Kevin nie chce abyśmy startowały, ale nie ma po prostu innego wyjścia.- odpowiedziałam dziewczynie na co ta przewróciła oczami.
-Kurde Klaudia!- pisnęła Olka.
-No co?! Co ja mogę zrobić?! Jak już raz w to weszłam, to teraz się tak łatwo nie wyplączę.- stwierdziłam.- I Zu tak samo.- dodałam cicho.
-Musimy coś z tym zrobić.- zarządziła Weronika na co my tylko przytaknęłyśmy głowami.- Ale teraz zjedzmy, bo zaraz wszystko ostygnie. -dodała, a my pokornie wykonałyśmy jej polecenie.
Zjadłyśmy kolację i rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapie w salonie.
-Komu piwo? - zapytała Ola wstając. Wszystkie zgodnie podniosłyśmy ręce.
-Weź jeszcze fajki i popielniczkę.- dodałam, a sama wstałam i udałam się do półki, na której leżał mój elektroniczny papieros z liquid'em o smaku truskawkowym. Włączyłam go i zaciągnęłam się. Dym rozszedł się po pomieszczeniu dając przyjemny zapach. Po kilku zaciągnięciach poczułam lekkie szturchnięcie w bark. Spojrzałam w stronę Zuzy, która wyciągała rękę po moją własność. Zaśmiałam się cicho i podałam dziewczynie urządzenie. Wstałam z kanapy i oznajmiłam dziewczynom.
-Idę do Oli, bo ona chyba dopiero chmiel na te piwo zbiera.
Dziewczyny słysząc moją wypowiedź wybuchły gromkim śmiechem, ale nie skomentowały. Wyszłam z pomieszczenia i szybkim krokiem udałam się do kuchni.
-Co tak długo?-zapytałam z wyrzutem wchodząc.
-No szukam jakiegoś żarcia.-powiedziała szperając w półce.
-To nie mogłaś zawołać?-zapytałam.-Czego szukasz?
-Jakieś chrupki, ciastka, coś dobrego.- odpowiedziała.
-Mhm. Druga półka po prawej stronie.- wyjaśniłam zabierając piwo i papierosy.
Dziewczyna podążyła tuż za mną niosąc przekąski. Postawiłyśmy produkty na stoliku i Ola od razu usiadła na fotelu, a ja musiałam dolać liquid'u do mojej fajki, bo moje przyjaciółki się nią poczęstowały. Nagle mnie oświeciło.
-Ej, a Wy macie jakieś ciuchy ze sobą?-zapytałam.
-A po co?- powiedziała Zuza.
-No przecież zostajecie na cały weekend. Moi rodzice wyjechali w delegację i wracają dopiero we wtorek. Nie mówiłam Wam?
-Coś wspominałaś, ale kto teraz pojedzie po jakieś nasze rzeczy skoro wszystkie wypiłyśmy?- zapytała Weronika.
-Oprócz mnie.-skomentowałam.- W takim razie pakować tyłki do samochodu i jedziemy.- dodałam.
-Dobrze mamusiu.- zachichotała Ola na co ja zgromiłam ją wzrokiem.
-Wiesz, córciu Tobie to by się takie porządne lanie przydało.- skomentowałam podchodząc do dziewczyny.
Ta pisnęła i schowała się za plecami Zuzy.
-Dobra dzieci spokój. Miałyśmy jechać, więc jedźmy.- zarządziła Weronika ciągnąc Olę i Zuzę za rękę.- A Ty weź kluczyki.- odwróciła się mówiąc do mnie. Posłusznie wykonałam jej polecenie. Zabrałam kluczyki od samochodu i od domu oraz dokumenty i paczkę papierosów. Zgasiłam światło i wyszłam z domu zamykając go na klucz.
Wsiadłyśmy do samochodu i podjechałyśmy najpierw pod dom Zuzy. Wysiadłam z samochodu i zapaliłam papierosa. Weronika zgromiła mnie mnie wzrokiem, kiedy chciałam odpalić drugiego, więc schowałam paczkę do kieszeni spodni i posłusznie czekałam na przyjście dziewczyny. Pojawiła się po chwili z torbą pełną ciuchów. Następnie udałyśmy się do Oli, ale z nią musiałyśmy wejść do domu, bo pewne było, że sama raczej wybierałaby się trzy godziny. Pomogłyśmy się jej szybko spakować i wyruszyłyśmy do domu Weroniki. Jej spakowanie się zajęło kilka minut, więc już po chwili wracałyśmy do domu. Z powrotem rozsiadłyśmy się na kanapie i włączyłyśmy telewizor. Wypiłyśmy piwo, potem butelkę wina i każda po dwa drinki. Około 2.00 w nocy zmęczone i lekko podpite położyłyśmy się spać.
Piątek, 20 Czerwca 2013r.
** Następnego dnia **
Obudziły mnie ciepłe promienie słońca. Przetarłam oczy i niechętnie zwlekłam się z łóżka. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Opatulona w ręcznik udałam się z powrotem do mojej sypialni w poszukiwaniu jakiś czystych ciuchów. Wygrzebałam z szafy krótkie jeansowe spodenki i białą bokserkę oraz czystą bieliznę. Wytarłam dokładnie swoje już prawie suche ciało i ubrałam się we wcześniej naszykowany strój. Zeszłam do kuchni i okazało się, że dziewczyny już dawno wstały i zjadły śniadanie.
-Ej patrzcie Śpiąca Królewna się obudziła!-krzyknęła radośnie Zuza na co ja w odpowiedzi pokazałam jej tylko środkowy palec otwierając lodówkę. Wyjęłam z niej butelkę wody i nalałam sobie jej do szklanki. Wypiłam duszkiem zawartość i odstawiłam szklankę do zlewu. Usiadłam przy stole i ukradłam jedną kanapkę z talerza Weroniki. Ta spojrzała na mnie morderczym wzrokiem, a ja cmoknęłam w powietrzu.
Zjadłam ją i sięgnęłam po kolejną. Kiedy w końcu się najadłam stwierdziłam, że muszę zapalić. Wyszłam na taras i odpaliłam jednego. Zaciągnęłam się dymem przymykając powieki. Słońce delikatnie pieściło moją twarz. Uśmiechnęłam się delikatnie i otworzyłam oczy. Dokończyłam palenie papierosa i weszłam z powrotem do domu.
-Nudno mi.- stwierdziła Lola robiąc smutną minkę.
-To poróbmy coś.- odezwała się Weronika.
-Tylko co?- zapytała Zuza.
-Chodźmy na jakąś imprezę. - stwierdziłam, a w tym samym czasie telefon Weroniki zaczął dzwonić.
Dziewczyna wyszła z pomieszczenia, aby odebrać. Po chwili wróciła z uśmiechem na ustach.
-Już nie musimy się martwić co będziemy robić. Zostałyśmy zaproszone na imprezę do Kuby. - wyjaśniła.
-No i super.-ucieszyła się Ola.- Ale nie mamy się w co ubrać.-dodała, na co ja się tylko zaśmiałam.
-No to jedziemy na zakupy.- stwierdziłam.
Przebrałyśmy się i wyszłyśmy z domu. Droga do galerii handlowej zajęła nam 30 minut. Zaparkowałyśmy samochód i ruszyłyśmy na zakupy. Najpierw odwiedziłyśmy nasze ulubione sklepy, a później resztę. Po około 4 godzinach spędzonych na kupowaniu obładowane udałyśmy się do Mc'Donald'a na jakiś niezdrowy obiad. Następnie wróciłyśmy do domu. Rozsiadłyśmy się na kanapie i włączyłyśmy telewizor.
-Ej, ale musimy coś ustalić.-wypaliła nagle Zuzka.
-Co?-zapytałam.
-No czy pijemy czy ćpamy?- dodała.
-To i to.- wypaliła Ola bez zastanowienia, na co my spojrzałyśmy na nią jak na kogoś niespełna rozumu.
-No dobra, dobra jedna kreska i jeden joint, a później tylko pijemy.
-Na to chyba mogę się zgodzić.- stwierdziła Weronika.
-Chyba pora zacząć się szykować nie sądzicie?- zapytałam. Dziewczyny tylko przytaknęły i udałyśmy się do mojego pokoju.
Po kolei wzięłyśmy prysznic i zaczęłyśmy się szykować. W pełni umalowane i ubrane zadzwoniłyśmy po taksówkę. Około godziny 20.00 zjawiłyśmy się w domu Kuby. Zadzwoniłyśmy do drzwi i po chwili w nich pojawił się Kuba.
-Cześć dziewczyny! Co dla Was?- zapytał od razu.
-Cztery jointy i trochę koki.- odpowiedziałam.
-Proszę bardzo.-odpowiedział podając nam narkotyki.
-Dzięki.-odpowiedziałyśmy chórem.
Weszłyśmy do salonu i rozsiadłyśmy się na kanapie. Wzięłyśmy sobie po piwie i zapaliłyśmy po joincie. Później w szampańskim nastroju ruszyłyśmy na parkiet. Po kilku godzinach tańczenia wszystkie udałyśmy się do toalety. Rozsypałyśmy biały proszek na szafce w równych kreskach. Zwinęłam banknot dziesięciozłotowy i jako pierwsza wciągnęłam narkotyk do nosa.
Następnie zrobiły to moje przyjaciółki. Wyszłyśmy z toalety i poszłyśmy się dalej bawić.
Około 5.00 nad ranem pijane i zmęczone wróciłyśmy do domu i od razu położyłyśmy się spać.
Kolejne dni mijały nam w podobny sposób. Żyłyśmy od imprezy do imprezy. Ciężko było nam przyswoić do siebie myśl, że za niedługo wyjeżdżamy. Dopiero w piątek następnego tygodnia udało nam się wytrzeźwieć. Teraz pozostawało nam tylko się spakować i czekać do wyjazdu...

