No to zaczynamy z nowym blogiem! Zapraszam do czytania i komentowania. Mam nadzieję, że się Wam spodoba! Enjoy :D
---------------------------------------------------------------------------------------------
Retrospekcja
** 2 miesiące wcześniej **
Na ulicy było pusto. Wszyscy normalni ludzie już dawno siedzieli w swoich ciepłych mieszkaniach. Niedawno przestało padać, więc jezdnia była dosyć śliska. Zegar już dawno wybił północ. Na chodnikach gromadzili się ludzie chcący zobaczyć to wydarzenie. Robiło się coraz głośniej. Zawodnicy rozgrzewali silniki swoich samochodów. Ryk aut uniemożliwiał rozmowy. Ludzie przekrzykiwali się. On powolnym krokiem zmierzał w moją stronę. Mój największy rywal. Z wymalowaną na twarzy wyższością stanął tuż przede mną. Skrzyżowałam ręce na piersiach czekając na to co mi za chwilę powie. Uśmiechnął się cwaniacko i zaczął.
-No proszę, Panna Kowalska znów zjawiła się w Londynie. To w Polsce nie macie wyścigów?-jednym zdaniem podniósł mi ciśnienie.
-Pytasz, bo boisz się konkurencji?-odgryzłam się.
-Haha. Proszę Cię. I może masz jeszcze na myśli siebie?- zapytał bezczelnie.
-Nic takiego nie powiedziałam, ale radziłabym Ci już iść do twojej laski, bo on ją zaraz przeleci.-zaśmiałam się patrząc jak chłopak szybko biegnie do swojego samochodu.- Dureń.-dodałam bardziej do siebie i wsiadłam do mojego cacka. Odpaliłam silnik i porządnie zagazowałam. Ustawiliśmy się na starcie. Dziewczyna w krótkiej spódniczce ściągnęła koszulkę i machnęła nią. Ruszyłam z zawrotną prędkością. Teraz liczyła się tylko wygrana... Ostatni zakręt i meta. Muszę prędko wyjść na prowadzenie.-pomyślałam wciskając pedał gazu do końca. Silnik odezwał się głośno, a mnie aż wcisnęło do fotela. W końcu dogoniłam Jack'a. Zmieniłam bieg i wyprzedziłam go. Teraz już miałam pewność, że mi się udało. Dojechałam do mety. Zahamowałam z piskiem i od razu wysiadłam z samochodu. Przywitały mnie piski i gwizdy. Obok mnie z zawrotną prędkością pojawiło się mnóstwo ludzi, którzy koniecznie chcieli mi pogratulować. Wśród całego tłumu odnalazłam wzrokiem moje przyjaciółki, które usilnie próbowały się do mnie przecisnąć. Nagle jednak tłum się rozstąpił na dwie połowy, a po środku stanął Jack.
-To jeszcze nie koniec.-powiedział przez zęby obrzucając mnie wrogim spojrzeniem i odszedł.
Stałam osłupiona pośród ludzi. O co mu mogło chodzić?-zapytałam samą siebie. W tym samym momencie poczułam mocne szarpnięcie i zostałam przytulona przez cztery osoby naraz. Zaśmiałam się cicho i grzecznie czekałam, aż w końcu mnie puszczą.
-Myślałam, że mnie udusicie.-powiedziałam, gdy w końcu udało mi się wyswobodzić z uścisku.
-No wiesz co? Przecież wygrałaś! To tylko z radości!-broniła się Ola. Cała ona. Moja mała głupiutka Ola...
Teraźniejszość
Czwartek, 19 Czerwca 2013r.
Siedziałyśmy właśnie w czwórkę oglądając zdjęcia w naszym albumie. Każda z nas patrząc na fotografię przywoływała w swojej głowie wspomnienia z minionego dnia. 19 Kwietnia 2013r. był dla mnie szczęśliwą datą. Wtedy wygrałam najważniejszy wyścig w swoim życiu.
-Ej, a Wy czaicie to, że za kilka tygodni będziemy tam już na stałe?-zapytała głupkowato Zuza.
-No co Ty.-odpowiedziała jej kąśliwie Olka.
-A idź się utop.- odgryzła się Zuzka.
Zachichotałam cicho słysząc ,,bardzo inteligentną'' rozmowę moich przyjaciółek, na co te zgromiły mnie wzrokiem.
-Głodna jestem.- zajęczała Weronika i jak na zawołanie zaburczało jej w brzuchu.
-No to jedziemy do sklepu.-zarządziłam.
-Po piwo!-krzyknęła Zuza.
-Po fajki!-dodała Lola.
-I po żarcie oczywiście.- skomentowała Weronika.
Wyszłyśmy z mojego domu zamykając drzwi na klucz i wsiadłyśmy do samochodu. Ja zajęłam miejsce za kierownicą, a reszta zaczęła się kłócić kto będzie siedział z przodu. Czułam, że czeka mnie długa droga...